Amator kasztanowców

#PodejrzaneZNatury

numer 2165 - 27.10.2018

Wiele stuleci żyliśmy w doskonałej zgodzie z naszymi kasztanowcami, sadzono je w parkach, wysadzano nimi aleje, stały się jednymi z ulubionych drzew naszego kraju. I nagle wydarzyło się nieszczęście...

Kasztanowiec biały, u nas popularnie zwany kasztanem, pochodzi z rejonu Morza Śródziemnego i został sprowadzony do Polski w XVI w. przez króla Stefana Batorego. Niewiele osób dziś kojarzy to drzewo jako gatunek obcy naszej florze, tak bardzo już zrósł się z krajobrazem polskich wsi i miast. Gdy zaczynają się bielić jego kwiaty, maturzyści myślą o egzaminie dojrzałości. Gdy spadają poszukiwane przez dzieci do zabawy brązowe owoce, to znak, że skończyły się wakacje i znowu się rozpoczęła szkoła. Wiele stuleci żyliśmy w doskonałej zgodzie z naszymi kasztanowcami, sadzono je w parkach, wysadzano nimi aleje, stały się jednymi z ulubionych drzew naszego kraju. I nagle wydarzyło się nieszczęście, pojawił się śmiertelny wróg kasztanowca, mały motyl o długości 3 mm – szrotówek kasztanowcowiaczek (Cameraria ohridella).  Po raz pierwszy w Polsce stwierdzono jego obecność w 1998 r. w ogrodzie botanicznym w pobliżu Wrocławia, w Europie odkryto go w Macedonii, choć prawdopodobnie pochodzi z Himalajów. Jego obecny zasięg występowania obejmuje niemal całą Europę – nawet środkową Ukrainę i południową Skandynawię. Jest to niezwykły i wart opisania przypadek inwazji owadziej, ponieważ tempo rozprzestrzeniania się szrotówka wynosiło 100 km/rok i z taką właśnie prędkością zasiedlał coraz to nowe tereny… i kasztanowce. Pomocna w jego rozprzestrzenianiu jest sama natura – na bliskie odległości owady roznoszone są dzięki pomocy wiatru. Umieją też korzystać ze środków transportu i jako pasażer na gapę mogą pokonywać dłuższe dystanse. Z tym właśnie fenomenem jest związane to, że nowe ogniska owada notowano głównie wzdłuż arterii komunikacyjnych. Ale co takiego szkodliwego czyni ten szrotówek, że doprowadza do zamierania okazałych, do tej pory tryskających zdrowiem drzew? Otóż jego gąsienice, których w roku może być 3–4 pokolenia, „minują” liście kasztanowców, co oznacza wyjadanie substancji je wypełniającej, zwanej miękiszem. W efekcie prowadzi to do usychania i przedwczesnego opadania liści, osłabia nawet silne drzewa i prowadzi w ostatecznym rozrachunku do ich obumierania.

Problem z tym kłopotliwym owadem jest taki, że niestety nie ma on w naszej szerokości geograficznej naturalnych wrogów. Nawet nasze ptaki nie wykazują zbytniego zainteresowania jego larwami i poczwarkami – zjadają je dość przypadkowo



zawartość zablokowana

Autor: Natalia Osten-Sacken


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się