Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Polscy weterani wrócili z Sydney

Dodano: 07/11/2018 - numer 2173 - 07.11.2018
W czwartej edycji Invictus Games wystartowała po raz pierwszy 15-osobowa kadra polskich weteranów. – Celem, jaki nam przyświecał podczas startu w Invictus Games 2018, było, aby w ludziach pobudzić pasję, żeby zaczęli uprawiać sport i żeby przekazali pozytywne emocje innym kolegom – mówi kierownik Zespołu Wsparcia Weteranów w Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa, Mariusz Pogonowski.
W trwających w dniach 20–27 października igrzyskach dla weteranów Invictus Games rywalizowało pół tysiąca zawodników reprezentujących 18 państw. Wśród 11 dyscyplin medalowych, w jakich brali udział weterani, znalazły się m.in. łucznictwo, lekkoatletyka, trójbój siłowy, wioślarstwo wewnętrzne, kolarstwo szosowe, żeglarstwo, siatkówka plażowa, pływanie, koszykówka na wózkach i rugby na wózkach.
Kadra narodowa weteranów Wojska Polskiego na igrzyska Invictus Games w Australii składała się z 15 weteranów, którzy zostali wybrani w toku selekcji zrealizowanej przez komisję Ministerstwa Obrony Narodowej spośród 100 chętnych. – Komisja MON przy wyborze weteranów do IG 2018 kierowała się tym, żeby wybrać jak najbardziej poszkodowanych weteranów z najcięższym uszczerbkiem. Miało to pokazać mniej poszkodowanym, którzy twierdzili, że nie mogą czegoś zrobić, że to nieprawda – mówi kierownik Zespołu Wsparcia Weteranów w Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa, Mariusz Pogonowski.
Niezapomniana atmosfera igrzysk
– Widząc pełne trybuny na stadionie, już wiem, co czują nasi olimpijczycy. Te kontakty, ta serdeczność bez względu, z jakiego państwa się pochodzi. Jesteśmy jedną wielką rodziną, tzw. generacją Invictus – mówi sierżant Janusz Raczy, kapitan polskiej drużyny.
Weterani z Polski mówili o życzliwości Australijczyków i otwartości, z jaką traktowali wszystkich zawodników oraz ich rodziny. – Organizatorzy IG 2018 wszystko robili z myślą o zawodnikach. Był przypadek, gdy jeden z weteranów startował w dwóch konkurencjach, które nakładały się czasowo na siebie. Zawodnikowi pozwolono najpierw rzucić trzy razy dyskiem, aby mógł później wystartować w biegach – mówi Mariusz Pogonowski.
– W Australii wszystko było dopracowane w najmniejszych szczegółach – mówi sierżant Janusz Raczy. – Od momentu, kiedy wylądowaliśmy w Australii, bardzo sprawnie przebiegała odprawa, a wiemy, jak skrupulatne i długotrwałe mogą być procedury. Wszystko było tak dograne, że przeszliśmy przez nie szybko i sprawnie. Kiedy tylko wyszliśmy z lotniska, powitały nas rzesze ludzi, w tym Polonia australijska wraz z orkiestrą mundurową, która zagrała hymn Polski
– opowiada uczestnik IG 2018.
W zawodach towarzyszyły również rodziny i bliscy weteranów. – Organizatorzy podobnie jak książę Harry podkreślali rolę rodzin. Bez nich weteranom ciężko byłoby dojść do stanu zdrowia psychicznego i fizycznego, w jakim są teraz
– mówi Dorota Raczy, małżonka sierżanta Janusza Raczy. – Patrzyliśmy z wielkim uznaniem na sportowe zmagania oraz jak weterani pomagają sobie nawzajem, na pierwszym miejscu stawiając chęć integracji, a nie wolę zwycięstwa, pokazując tym samym, że stan zdrowia nie gra roli, gdy się do czegoś dąży. To daje do myślenia zdrowemu człowiekowi – wspomina Dorota Raczy.
Sport najlepszą metodą rehabilitacji
– To nie są tradycyjne zawody sportowe. Jeśli ktoś nastawia się na zdobywanie medali, to w tym momencie traci radość z uczestnictwa w tego typu igrzyskach. Tutaj liczy się przede wszystkim udział. Jadę, startuję, kończę – to jest sukces. Największe brawa zbiera ostatni, czego przykładem jestem ja sam. Mój czas był najgorszy, ale nie dla mnie. Pobiłem swój rekord. Mimo plusku wody słyszałem tę wrzawę kibiców. Dla mnie każda sekunda obcięta z czasu to mój mały sukces – podsumowuje w rozmowie z „Codzienną” sierżant Janusz Raczy. – Sam byłem zaskoczony, widząc, z jak dużym uszczerbkiem na zdrowiu startują zawodnicy. Pamiętam jednego chłopaka z Wielkiej Brytanii, który brał udział w zawodach pływackich, tak samo jak ja. Nie miał obydwu nóg i jednej ręki. Akurat byliśmy na treningu. Widziałem na własne oczy, jak ten chłopak po treningu jedną ręką mył się, wycierał, zakładał protezy i wychodził. To jest prawdziwy wzór do naśladowania. To jasno uświadamia, że sport bardzo człowieka usamodzielnia, pomaga w funkcjonowaniu. Ja wiedziałem, że to pomaga, ale nie zdawałem sobie sprawy, że aż tak skutecznie
– mówi Janusz Raczy.
Sportowe niespodzianki
Sierżant Janusz Raczy miał wziąć udział w dwóch konkurencjach. Jedną z nich był rajd samochodowy, w którym zajął czwarte miejsce. – Zabawa była wspaniała, pierwszy raz jechałem autem o napędzie elektrycznym z kierownicą po prawej stronie. Miałem wtedy możliwość porozmawiać z księciem Harrym i księżniczką Meghan tuż po zakończeniu pierwszej konkurencji – opowiada kapitan reprezentacji Polski,
Na miejscu okazało się, że sierżant Janusz Raczy wystartuje w kolejnych dwóch dyscyplinach. Jedną z nich był golf, który rozgrywany był w parze z Kanadyjczykiem. – To było coś fantastycznego. Jako nowicjusz wiem, że nie pomogłem mojemu partnerowi, ale nie widziałem irytacji z jego strony. To podejście, ta serdeczność, wszyscy są sobie równi, każdy każdemu kibicuje, a największe brawa zbiera ostatni, tego nie spotyka się na zwykłych zawodach sportowych – mówi polski weteran.
Nieoczekiwanie sierżant Janusz Raczy oraz trzech innych reprezentantów Polski wystartowało również w rugby na wózkach. – Kapitan drużyny kanadyjskiej zadzwonił do mnie i spytał się, czy ktoś z polskiej grupy nie chciałby dołączyć, gdyż nie mieli wystarczającej liczby zawodników do zawodów rugby. Kilku naszych zawodników zgodziło się, jednak w ich głosie słychać było obawy. Mówili, że nie mamy sprzętu, nie umiemy grać, nie mamy trenera. Kanadyjczyk odpowiedział, że udostępnią sprzęt i trenera oraz poćwiczą wspólnie. Radość na ich twarzach podczas ambitnej rywalizacji na wózkach była najwspanialszą nagrodą – oznajmił Mariusz Pogonowski. – Mimo że nie mieliśmy olbrzymich sukcesów, sama gra oraz cała otoczka robiła olbrzymie wrażenie. Tak mi się spodobała ta dyscyplina, że obecnie myślę o tym, żeby uczestniczyć w rugby na wózkach w Polsce – kończy kapitan polskiej drużyny.
Strategicznym partnerem polskiej reprezentacji na międzynarodowe igrzyska Invictus Games Sydney 2018 była Polska Grupa Zbrojeniowa. PGZ sfinansowała koszt pobytu w Australii opiekunów i członków rodzin zawodników.
 Artykuł powstał przy współpracy z PGZ SA.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze