Afery, ustawki i strachy

FELIETON \ Naziści w lesie czy w TVN?

numer 2183 - 20.11.2018Publicystyka



Odkąd w świadomości społecznej powstała, całkowicie słusznie i zasłużenie, zbitka Amber Gold – Platforma Obywatelska, partia ta marzy o tym, by wykreować jakąś podobną aferę, którą można by przyszyć do Prawa i Sprawiedliwości. Od wielu lat takim dyżurnym hasłem były dla dzisiejszej opozycji SKOK. Choć jednak po drodze przeżyliśmy faktyczny upadek SKOK Wołomin i kłopoty kilku innych kas, temat ten nie rozpalał nigdy zbyt mocno opinii społecznej.



Bynajmniej nie dlatego, że najbardziej skompromitowana instytucja z tej grupy, czyli upadły oddział wołomiński, był skonfliktowany z centralą i w ostatnim okresie istnienia więcej wspólnego niż z Prawem i Sprawiedliwością miał z dawnym WSI. To, przy odpowiednim nastawieniu mediów, nie jest problem. Temat, choć wykorzystywany i w kampaniach wyborczych 2015 r., i później, w walce parlamentarnej, zwyczajnie się nie przyjął.

Łzawe skutki

Czytelnicy, zwłaszcza ci, którzy w czasie, gdy PiS był opozycją, odwiedzali kojarzone z prawicą blogi i fora, tworzone przez internautów, przede wszystkim związanych z Niepoprawnym Radiem, znają listy afer PO. Najpierw było ich sto, później lista stawała się coraz dłuższa, by przekroczyć 300, 400… Po zmianie władzy przyszedł zaś mocny audyt, lecz, jak wiemy, wiele spraw pozostało bez dalszego ciągu lub grzebie się i grzebie, co pozbawia rządzących bardzo skutecznej dotąd broni, czyli mówienia o mało chwalebnych dokonaniach poprzedników. I niestety nawet znajomość całego tła, nastawienia sądów, trudności w udowadnianiu rzeczy, będących latami tajemnicą poliszynela, nie pomaga w zderzeniu z wygodnym tłumaczeniem wszystkiego istnieniem jakiejś nieformalnej umowy „My nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych” czy pytaniem, gdzie są wyroki lub przynajmniej procesy. Dobrym przykładem jest praca komisji ds. Amber Gold czy odbiór kolejnych urywków taśm z restauracji Sowa i Przyjaciele. Niezależnie od tego, co nowego jeszcze uda się ustalić lub usłyszeć, stopniowo zmniejsza się siła rażenia kolejnych informacji. To już się osłuchało, okrzepło, przestało być nośne. Dziś efektem jest jedynie przekonywanie już przekonanych, przypominanie, jak wyglądała praktyka poprzednich dwóch kadencji tym, którzy i tak to pamiętają. Jest też ryzyko, że jeśli tak wyczekiwane konsekwencje prawne, wnioski do prokuratur czy pierwsze rozprawy wydarzą się zbyt późno, np. tuż przed wyborami, zostaną odebrane tylko jako element politycznej gry (a tak na pewno przedstawią to i opozycja, i medialny główny nurt) i mogą odnieść skutek podobny do łez Beaty Sawickiej.

„Wafel SS”, czyli grubymi nićmi szyte

Niestety mechanizm ten działa również w sytuacji, gdy PiS został uderzony – czy celnie, jeszcze do końca nie wiemy – tzw. aferą KNF. Nie jestem specjalistą od sektora bankowego, analizy prawnego i finansowego aspektu tej sprawy zostawiam specjalistom. Widać jednak, że opozycja próbuje maksymalnie wykorzystać ją do swoich celów propagandowych. Politycy partii rządzącej zaś się bronią, mieszając działania skuteczne i nieskuteczne. Do tych pierwszych należy zaliczyć podjęte od razu decyzje personalne i działania interwencyjne, ostrzegawcze i zaradcze. Do tych drugich używanie argumentu z afer poprzedników, które w takich sytuacjach nie do końca się już sprawdza, również z przyczyn wymienionych przed chwilą.

Jako ciekawostkę trzeba tu dodać, że wśród zwolenników opozycji kolportowana jest ostatnio „lista afer PiS”, która składa się z bardzo wielu punktów, tyle że są one prawie zawsze oparte na subiektywnych odczuciach autora tego zestawienia, nie na jakichkolwiek faktycznie zaistniałych przesłankach



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Karnkowski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->