Nasz obowiązek wobec funkcjonariuszy

Kongres 590\ Biznes w służbie publicznej

numer 2188 - 26.11.2018Gospodarka

Żołnierze, strażacy, policjanci, ratownicy górscy – w służbach publicznych pracuje ok. 280 tys. osób. Każda z nich ma swoje rodziny. W poczuciu zagrożenia żyje więc ok. 800 tys. osób, codziennie zastanawiając się, czy ich najbliższym nie wydarzy się nic złego.

Wybuch miny w Iraku, roztrzaskany radiowóz, zawalona ściana płonącego budynku. W mediach to wypadek na służbie. W domu naszych podopiecznych – życiowa tragedia. Zginął tata… I choć nie jesteśmy w stanie przywrócić dzieciom rodzica, możemy spróbować pomóc im dorastać” – tak swoją misję opisuje Fundacja Dorastaj z Nami, która podczas tegorocznego Kongresu 590 w podrzeszowskiej Jasionce zorganizowała niezwykły panel „Biznes w służbie publicznej”.

Rola państwa

Podczas debaty prezes fundacji Magdalena Pawlak przypomniała, że od 1990 r. na służbie poległo 107 żołnierzy, 120 policjantów, 23 strażaków i 10 funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Pytała, jak możemy pomóc ludziom, którzy na co dzień dbają o nasze bezpieczeństwo, jak możemy pomóc funkcjonariuszom, którzy podczas służby utracili zdrowie i jak możemy pomóc dzieciom, rodzinom i bliskim, którzy stracili ojca, męża czy syna. Prezes Pawlak zastanawiała się, jakie jest miejsce biznesu w niesieniu takiej pomocy, jaką rolę powinno odgrywać państwo, a jaką zwykli obywatele. Podkreśliła znaczenie wsparcia z 1 proc. podatku dochodowego. – Coraz chętniej dzielimy się i pomagamy organizacjom pożytku publicznego – mówiła Pawlak. Wskazała też na coraz większą świadomość społeczną potrzeby pomagania.

Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, powiedział, że państwo nie może abdykować ze sfery pomocy dzieciom bohaterów, którzy oddali życie na służbie. Jego zdaniem rola państwa zaczyna się już w momencie wychowywania młodych ludzi. Wpajane im wartości w rodzinach i szkołach decydują o tym, że wyrastają na bohaterów, którzy ryzykują zdrowie i życie dla naszego bezpieczeństwa. Wskazał, że państwo musi wspierać sektor pozarządowy, gdyż nie zastąpi najbardziej cennych inicjatyw oddolnych. – Musimy tworzyć dobre prawo i odpowiednie ramy do działania i wspierania różnych organizacji, fundacji i stowarzyszeń, jako obecny rząd dostrzegamy te potrzeby i staramy się na nie odpowiadać – mówił Dworczyk.

Jeszcze wiele do zrobienia

Poproszony o wypowiedź Mariusz Saczek, sierżant w stanie spoczynku, weteran wojenny poszkodowany na służbie, opowiedział o swoich doświadczeniach związanych ze wsparciem, jakie otrzymuje, ale też problemach związanych z realizacją życiowych celów. Poruszający się na wózku wojskowy reprezentował niedawno Polskę jako łucznik w odbywających się w Australii Invictus Games – mistrzostwach weteranów wojennych rannych w misjach, organizowanych z inicjatywy brytyjskiego księcia Harry’ego. Niewiele brakowało, aby zbiurokratyzowane procedury uniemożliwiły mu wyjazd. – Gdyby nie wsparcie sponsorów i organizacji pozarządowych, wyjazd na zawody by się nie udał – tłumaczył sierżant. – Zabrakło odpowiednich procedur, by MON zapłacił za przygotowania. Wraz z kolegą, który również reprezentował nasz kraj, musieliśmy skorzystać z pomocy Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju oraz finansowania Polskiej Grupy Zbrojeniowej – wyjaśnił wojskowy.

Na słowa weterana szybko zareagował minister Dworczyk, który zadeklarował likwidację barier i luk prawnych, które doprowadzają do takich sytuacji jak opisana przez sierżanta. – Już zmieniliśmy wiele przepisów, np. ten, aby żołnierze ranni i kontuzjowani mogli wrócić do służby, ale wciąż jest wiele do zrobienia. Przede wszystkim trzeba uporać się z takimi nonsensownymi rozwiązaniami, o których była mowa. Dobrze, że w tej sytuacji pomogła spółka skarbu państwa – dodał.

Biznes pomaga

Więcej o pomocy ze strony świata biznesu opowiedziała Agata Górnicka, dyrektor Biura Relacji z Otoczeniem PKN ORLEN. Niedawno przedłużona została o kilka następnych lat współpraca koncernu z fundacją. Organizacja w najbliższych latach może liczyć na wsparcie kwotą 600 tys. zł. Środki mają być przeznaczone na niesienie pomocy psychologicznej dzieciom, które znalazły się w kryzysie. W ramach wsparcia fundacja zapewnia także dzieciom i młodzieży wykształcenie, finansując szkoły, studia, korepetycje i zajęcia pozalekcyjne oraz pomoc w wejściu na rynek pracy.

Dyrektor Górnicka zauważyła, że chociaż pieniądze nie są najważniejsze, to jednak ułatwiają realizację potrzeb i marzeń dzieci. W jej opinii pomoc musi być długookresowa, a nie doraźna, na chwilę. – Dzieci powinny mieć poczucie, że są pod opieką co najmniej do końca swojej edukacji. Wszystkie, z którymi rozmawiałam, chcą iść na studia. Dzięki Orlenowi nie mają poczucia niepewnej przyszłości – mówiła. – Każdy ma swoją misję do wykonania. Decyzje podejmowane przez funkcjonariuszy służby publicznej, gdy ma się rodzinę, bliskich, dzieci – są niezwykle trudne. Mimo tego podejmują wyzwania, aby o nas zadbać. Dlatego czujemy się w obowiązku zadbać również o nich – podsumowała dyrektor Górnicka.

Materiał powstał przy współpracy z PKN Orlen.