Dlaczego Rosja jest coraz bardziej agresywna

GEOPOLITYKA \ Po ataku na Morzu Azowskim

numer 2189 - 27.11.2018Publicystyka

Niedzielny atak rosyjskiej floty na ukraińskie jednostki potwierdza to, co wiadomo od dawna. Od dziesięciu lat Rosja jest największym agresorem na świecie. Ludobójstwo w Czeczenii można było jeszcze ocenić jako próbę utrzymania zwartości Federacji Rosyjskiej. Dokonano tego za sprawą trwającej już kilkanaście lat okupacji, ale przede wszystkim dzięki przerażającej masakrze.

Najazd na suwerenne państwa, takie jak Gruzja czy Ukraina, i udział w masakrze w Syrii pokazują, że Kreml wchodzi w fazę rosnącego konfliktu, którego podstawowym celem jest powstrzymanie cywilizacji zachodniej przed ekspansją na tereny byłego ZSRS.

Trzeba tu dodać, że jest to ekspansja pokojowa i wywołana wolą zamieszkujących te wyzwalające się państwa spod rosyjskiego ucisku narodów. Interwencja militarna w tej walce była dla Rosji jedynie wsparciem. Używano przede wszystkim rozbudowanej agentury, zależności ekonomicznych, głównie energetycznych, a także resentymentów części społeczeństw zrażonych wolnym postępem ekonomicznym. Ważną i niedocenioną bronią jest rozgrywanie waśni narodowych, np. między Osetyjczykami a Gruzinami, Ormianami a Azerami, Polakami a Ukraińcami itd. Jednak widać wyraźnie, że ten arsenał środków się kończy.

Rosja ani nie doprowadziła do rozpadu Ukrainy, ani też nie zmieniła jej wektorów politycznych. W ostatnich miesiącach poniosła jeszcze sporo prestiżowych porażek. Jedną z nich jest oderwanie się Cerkwi kijowskiej od Moskwy. To spycha patriarchat moskiewski do roli kościoła lokalnego, a należy pamiętać, że rosyjskie prawosławie jest mniejsze niż ukraińskie



zawartość zablokowana

Autor: Tomasz Sakiewicz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się