Sześć kilometrów kwadratowych niezgody

numer 2190 - 28.11.2018Świat

BRUKSELA Hiszpański rząd nic nie wskórał – tak ubiegłotygodniową kłótnię o Gibraltar z rządem w Madrycie podsumowała premier Wielkiej Brytanii Theresa May. – To Hiszpania ma ostatnie słowo w sprawie Gibraltaru – twierdzi jednak niezmiennie szef hiszpańskiego MSZ Joseph Borell.

Mimo przyjęcia w Brukseli opracowywanego przez długie miesiące szkicu porozumienia ws. opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię hiszpańscy politycy i media skupiają się przede wszystkim na przyszłym statucie Gibraltaru, do którego Królestwo Hiszpanii zgłasza roszczenia od przeszło 300 lat. Upominał się o niego również gen. Francisco Franco. Teraz rząd lidera Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) kontynuuje w tej kwestii politykę swoich poprzedników, oczekując, że wraz z oddaleniem się Wlk. Brytanii od Wspólnoty Europejskiej Madryt umocni swoje wpływy na Gibraltarze, który pozostawszy poza UE, może stracić dostęp do podstawowych usług i zasobów ludzkich pochodzących z Hiszpanii



zawartość zablokowana

Autor: Joanna Kowalkowska


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->