Brzęczek wraca do siebie

numer 2194 - 03.12.2018Sport

Faza grupowa kwalifikacji rozpocznie się w marcu i potrwa do listopada 2019 r. Po dwa najlepsze zespoły z każdej grupy awansują bezpośrednio do turnieju finałowego, a pozostałych czterech uczestników wyłonią baraże, zaplanowane na marzec 2020 r.

To będą najbardziej skomplikowane, a jednocześnie najłatwiejsze eliminacje w historii mistrzostw Europy. Finały też będą jedyne w swoim rodzaju – odbędą się w 12 miastach rozrzuconych po całym kontynencie. Gospodarze nie będą zwolnieni z fazy eliminacji. Do finałów awansują aż 24 zespoły: 20 z eliminacji mistrzostw, a cztery z Ligi Narodów. To właśnie wyniki tych ostatnich rozgrywek zadecydowały o tym, że Polska znalazła się wśród 10 rozstawionych zespołów.

Losowanie mieliśmy szczęśliwe. Najpierw Nuno Gomes wylosował nas do grupy G, co prawda sześciozespołowej, ale jak się okazało – bardzo dla nas korzystnej. Po chwili Robbie Keane dorzucił nam do grupy przeciętnych Austriaków (a nie np. mocnych Niemców czy Rosjan). Gomes nadal był miły i z trzeciego koszyka dołożył nam kolejnego średniaka – Izrael (a nie np. Turcję czy Serbię). Jego rodak, były świetny bramkarz Vítor Baía, wylosował dla nas Słowenię. Później Ronnie Whelan dorzucił nam słabeuszy z Macedonii i Łotwy – i już chyba możemy się cieszyć z bardzo prawdopodobnego awansu na czwarte z rzędu mistrzostwa Europy.

To było bardzo ciekawe losowanie dla naszego selekcjonera Jerzego Brzęczka. Przez 12 lat, od 1995 do 2007 r., grał on bowiem w zespołach klubowych z Austrii i Izraela



zawartość zablokowana

Autor: Artur Szczepanik


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się