Europa i wolność słowa

ZASADY I WARTOŚCI \ Demoralizujące przykłady ograniczania wolności słowa w Niemczech nie powinny być zachętą do przyjmowania tych wzorców w Polsce

numer 2194 - 03.12.2018Publicystyka

Rosnącą patologią w całej Unii jest ograniczanie wolności słowa i innych wolności obywatelskich. Fakt, że można piętnować prawicowe marsze jako faszystowskie przy jednoczesnej akceptacji najdziwniejszych form manifestacji lewactwa, nawet skrajnie obraźliwych dla ludzi wierzących, pokazuje, jak daleko zaszliśmy w akceptacji cenzury naszego życia. Coraz bardziej zgadzamy się na ograniczanie wolności ludzi o tradycyjnych poglądach i traktujemy to jako coś normalnego.

Z uwagą wysłuchałem premiera Mateusza Morawieckiego występującego na konferencji „Praca dla Polski”. Było to pewnie jego najbardziej proeuropejskie przemówienie jako szefa rządu. Nie jest to przypadek, bo oskarżenia o rzekomy polexit stały się ważnym, jeżeli nie jedynym istotnym elementem kampanii PO. To dla Polaków, którzy w wyjeździe do bogatszych krajów Unii wciąż widzą alternatywę, jest skutecznym straszakiem.

Na miejscu Morawieckiego deklarowałbym więc miłość do UE i robił swoje, czyli walczył twardo o nasze interesy. Unia to dzisiaj nie jest już wielkie eldorado, choćby dlatego, że Polska jest coraz bogatsza. Oczywiście nasz rozwój jest powiązany z byciem w UE, ale to nie oznacza, że wyłącznie od niego zależy. Są w Europie kraje poza UE, które głodem nie przymierają. Wyjście Wielkiej Brytanii też pewnie nie oznacza ruiny. Nam członkostwo w UE się po prostu opłaca i powinniśmy tam pozostać tak długo, jak ta struktura będzie gwarantowała swobodny przepływ towarów, kapitału i ludzi. Pieniądze unijne będą dla nas istotne jeszcze tylko przez kilka lat. Potem nasz wkład finansowy do UE zrówna się z unijnym dla nas. Nie pieniądze więc decydują, ale sfera wolności.

Bądźmy w UE, ale walczmy z jej patologiami

Dzisiejsza Unia wzorem cnót nie jest. Przewaga najsilniejszych nad pozostałymi w zarządzaniu Wspólnotą nie zwiększyła decyzyjności, ale daje nieustanne wrażenie, że większym wolno więcej. Dotyczy to przede wszystkim Niemiec i Francji. Starcie tych krajów z Polską to chęć utrzymania ich hegemonii. To całkowicie sprzeczne z zasadami UE i tak naprawdę kompromitujące dla zwolenników takiego układu jako polityków europejskich. Zwolennicy hegemonii, tacy jak choćby Donald Tusk, mają tyle wspólnego z europejskimi ideami, ile Służba Bezpieczeństwa miała wspólnego z naszym bezpieczeństwem.

Rosnącą patologią w całej Unii jest ograniczanie wolności słowa i innych wolności obywatelskich. Fakt, że można piętnować prawicowe marsze jako faszystowskie przy jednoczesnej akceptacji najdziwniejszych form manifestacji lewactwa, nawet skrajnie obraźliwych dla ludzi wierzących, pokazuje, jak daleko zaszliśmy w akceptacji cenzury naszego życia. Coraz bardziej zgadzamy się na ograniczanie wolności ludzi o tradycyjnych poglądach i traktujemy to jako coś normalnego.

Gwałty: poważne ostrzeżenie

Skrajnym przykładem naruszenia wolności słowa było ocenzurowanie przez niemieckie media informacji o setkach przypadków gwałtów i molestowania, które miały miejsce w słynną sylwestrową noc 2015/2016



zawartość zablokowana

Autor: Tomasz Sakiewicz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->