Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Polska podmiotowa i bezpieczna?

Dodano: 29/12/2018 - numer 2215 - 29.12.2018
Podczas Kongresu 590 w Rzeszowie gościem specjalnym spółki KGHM Polska Miedź był generał Armii Stanów Zjednoczonych George F. Close, który w wywiadzie z naszą redakcją mówił o relacji Polski i USA.

Podmiotowość państwa oznacza spełnienie najprostszego możliwego postulatu „nic o nas bez nas”. Niby niewiele, ale w praktyce oznacza, że wielcy tego świata nie pozwolą sobie na ignorowanie interesów gospodarczych, politycznych i kulturalnych państw mniejszych i pozornie słabszych. Nie pozwolą sobie, bo w ten sposób naruszyliby realizację własnych celów.
Przez minione dziesięciolecia Polska grała rolę przedmiotu światowej sceny politycznej, najpierw jako wasal Związku Sowieckiego, a po 1989 r. nieśmiały i niepewny swoich racji petent do NATO i Unii Europejskiej.
Rządząca w III RP elita, do 2015 r. wywodząca się niemal w całości z kasty władców PRL, nawet nie wyobrażała sobie, jak to jest myśleć podmiotowo i kierować sprawami państwa dla realizacji interesów gospodarczych własnych przedsiębiorstw i potrzeb politycznych rodzimych wyborców. Gotówka, uznanie prasy i urzędy międzynarodowych instytucji czekały (i nadal czekają) na tych, którzy grzecznie zrealizują polecenia „mądrzejszych”.
Ze snu o nieomylności Zachodu zbudziliśmy się w 2008 r. wstrząśnięci serią niemal równoległych zdarzeń: katastrofą światowego systemu bankowego, kryzysem euro, załamaniem gospodarczym Grecji, Hiszpanii i Włoch, a wreszcie moskiewską próbą siłowej odbudowy Związku Radzieckiego.
Nie wchodząc tu w szczegóły, dowiedzieliśmy się, że Europa jest słaba i skłócona, Berlin kieruje siatką europejskich urzędników, którzy za pomocą agend Unii Europejskiej bezwzględnie realizują interesy narodowe Niemiec, a Stany Zjednoczone nie potrafią zaprowadzić spokoju na Bliskim Wschodzie.
 Świat na zakręcie
Do wyżej wspomnianych czynników doszedł kolejny, nieco mniej widoczny, ale w mojej opinii ważniejszy. Otóż zmienia się ustabilizowany przez dziesięciolecia model handlu surowcami energetycznymi. Stany Zjednoczone – największa gospodarka świata i przez lata największy importer ropy naftowej – uzyskały niedawno dostęp do swoich własnych zasobów surowca wydobywanego dzięki technologii szczelinowania. Specjaliści oceniają, że koszt wyprodukowania (razem z dostawą na rynek) baryłki ropy wynosi tu nieco ponad 30 dol. USA. W związku z tym nieuchronnie spadną nie tylko zyski krajów eksporterów, ale też ich znaczenie w polityce. Dotyczy to nie tylko Iranu, Wenezueli i Arabii Saudyjskiej, ale również Rosji.
Suma powyższych zdarzeń postawiła przed USA pytanie, które brzmi następująco: czy USA nadal opłaca się utrzymanie ładu światowego obowiązującego kraje rozwinięte od porozumienia z Brenton Woods w 1944 r.?
Chiny zareagowały strategią „pasa i szlaku”, czyli przeciągnięcia dróg transportowych, które połączą wschodnią Azję z Europą Zachodnią, Niemcy zwiększeniem kontroli nad strefą euro, Rosja naciskiem imperialnym i zwiększoną aktywnością w kierunku odbudowy kolejnej wersji imperium.
Polska wybiera
Pierwszy raz od kilkuset lat w momencie zakrętu dziejowego los Polski zależy w największym stopniu od reakcji i analizy zdarzeń wykonanej przez polityków w Warszawie. Spróbujmy więc zrekonstruować to myślenie na podstawie dostępnych nam informacji. Po pierwsze mamy założenie, że bezpieczeństwo energetyczne USA przestaje zależeć od dostawców na Bliskim Wschodzie. Po drugie USA kwestionują porozumienie Brenton Woods, które w zamian za pokój oferowało udział w handlu światowym. Na przykładzie ChRL i Niemiec okazało się, że zyski z wymiany handlowej można przeznaczyć na narzędzie zniesienia dominacji USA. Po trzecie Rosja, która nie stanowi obecnie geostrategicznego rywala dla Stanów, ma interes w rozsiewaniu niepokoju, wzmacnianiu wszelkich ekstremizmów i mieszaniu ludziom w głowach za pomocą internetu i uzależnionych od siebie mediów.
Nowe realia na świecie widać już wyraźnie w polityce. W lipcu tego roku Steven Bannon, współpracownik Donalda Trumpa z czasów zwycięskiej kampanii prezydenckiej w 2016 r. i jeden z głównych ideologów ruchu amerykańskiej prawicy, powiedział, że USA szukają na świecie partnerów, nie kolonii. W związku z tym delegacje światowych liderów przybywają do Białego Domu z propozycjami współpracy i pytaniem: „co możemy dla was zrobić”?
Jak w tej sytuacji radzi sobie Polska? W listopadzie podpisaliśmy przełomowy kontrakt na dostawy amerykańskiego gazu ziemnego. Kontrakt będzie realizowany przez najbliższe 20 lat i wyeliminuje z rynku gaz rosyjski. To oczywiste podważenie niemiecko-rosyjskiej polityki współpracy, w której oba kraje chcą przechytrzyć rywala, ale tak, by to Polska i Europa Środkowa zapłaciła koszty współpracy.
Staramy się o lokalizację stałej bazy wojsk USA na terytorium RP i jesteśmy gotowi partycypować finansowo na kwotę 2 mld dol. USA. Projekt prowizorycznie nazwany „Fort Trump” ma przeciwstawić się próbom destabilizacji Europy Środkowo-Wschodniej jak łączenie zagrożeń gospodarczych z wojskowymi czy osłabianie pozycji negocjacyjnej Polski wobec np. Niemiec. Łatwo sobie wyobrazić grę w złego i dobrego policjanta: zła Moskwa straszy nas atakiem rakietowym i odcięciem dostępu do gazu, a dobry Berlin mówi, że się wstawi, ale „wiecie, rozumiecie – mamy tylu tych imigrantów, a wy nie chcecie ich do siebie wziąć”.
Czy stajemy się partnerem USA?
Taki punkt widzenia potwierdzają przybywający do Polski Amerykanie, również ci, którzy w przeszłości podejmowali decyzje kluczowe dla supermocarstwa. Rozmawialiśmy z gen. George’em Close’em, który po długiej karierze na strategicznych stanowiskach dowódczych w armii USA doradza rządowi federalnemu w sprawach światowej polityki obronnej.
– Widzę ogromny potencjał energii i ciężkiej pracy, zarówno pod względem gospodarczym, jak i spraw obronnych. Np. w kwestiach infrastruktury wykonaliście doskonałą robotę i to widać gołym okiem – odpowiedział generał zapytany o zmiany w Polsce. – Myślę, że w tej chwili jesteście krajem rozwiniętym przemysłowo, będącym członkiem Unii Europejskiej i NATO. Polskę łączy mocny sojusz militarny z USA, który o ile wiem, jeszcze się pogłębia. Widzę możliwość dalszego zacieśnienia wzajemnej współpracy jednostek wojskowych. Z rozmów, które przeprowadziłem, wynika, że zaawansowana jest sprawa stacjonowania w Polsce dużych i silnych jednostek wojskowych z USA – wyjaśniał generał Close.
Na pytanie, czy Stany Zjednoczone widzą ewentualne stacjonowanie amerykańskich jednostek w Polsce jako środek do ustabilizowania naszego regionu, George Close odpowiedział: – Rozmieszczenie jednostek wojskowych jest elementem polityki militarnej, a obecnie nie jestem zaangażowany w jej formułowanie. Jeśli jednak spojrzymy na zagrożenia, chociażby na to, co dzieje się w Rosji czy w bardzo bliskim jej sąsiedztwie, to możemy założyć, że rozmieszczenie wojsk w Polsce potwierdzi, że jest ona przyjacielem USA i udzielimy jej swojej pomocy. Pamiętajmy o tym, że do 1995 r. w Europie utrzymywaliśmy 200 tys. żołnierzy. Większość z nich wyjechała, stąd odradzające się zagrożenia. Dlatego też patrzymy na współpracę z Polską jako na pole rodzącej się możliwości do wykorzystania.
 W niepewnym świecie Polska postawiła na sojusz z USA. Moim zdaniem to jedyna odpowiedzialna polityka.
Artykuł powstał przy współpracy z KGHM Polska Miedź.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze