Cheney z piekła rodem

KINO \ Christian Bale zachwyca jako Dick Cheney w „Vice”

numer 2225 - 11.01.2019Kultura

Nie mam pojęcia, jakim cudem reżyser Adam McKay zobaczył w przystojnym, smukłym, umięśnionym brytyjskim aktorze Christianie ­Bale’u łysiejącego, krępego amerykańskiego polityka Dicka Cheneya, ale trzeba przyznać, efekt jest piorunujący. Bale, mimo mocno kontrowersyjnej przemowy podczas odbierania Złotego Globu, w pełni zasłużył na tytuł najlepszego aktora w filmie komediowym.

Christian Bale (Batman z „Mrocznego rycerza”, zdobywca Oscara za drugoplanową rolę w filmie „Fighter”) jest po prostu nierozpoznawalny w „Vice”. Aktor genialnie uchwycił maniery i osobowość swojego bohatera, Dicka Cheneya, wiceprezydenta USA za czasów George’a W. Busha. Do swojej roli Bale specjalnie przytył ok. 30 kg, ale jak było widać na gali Złotych Globów, szybko powrócił do dawnej sylwetki. Podczas uroczystości aktor zszokował swoją przemową, w której podziękował za inspirację szatanowi. Można różnie interpretować te słowa. Bo też i sam Cheney jest w filmie „Vice” ukazany niemalże jak postać z piekła rodem. Już na początku widz dostaje komunikat: „To historia prawdziwa. Prawie. Cheney jest bowiem postacią tajemniczą, ale staraliśmy się (tu epitet), jak mogliśmy”. A zaraz później narrator informuje: „Większość z nas nie wiedziała, kim jest i skąd się wziął” (chyba trochę jak nasz Stan Tymiński).

W filmie poznajemy przebieg kariery Cheneya: od wyrzutka społecznego do zastępcy głowy państwa (a raczej szyi, która tą głową kręci)



zawartość zablokowana

Autor: Anna Krajkowska


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->