Co dalej z ministrem Brudzińskim?

numer 2243 - 01.02.2019Polska

POLITYKA Moja odpowiedzialność w związku z atakiem na Pawła Adamowicza jest oczywista. Oddaję się do dyspozycji pana premiera. Za plecami kogokolwiek nie mam zamiaru się chować – powiedział w Sejmie minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński.

W środę szefowie resortów spraw wewnętrznych i administracji, sprawiedliwości oraz wiceszefowa resortu zdrowia przedstawili w Sejmie informację rządu dotyczącą wątpliwości pojawiających się wokół śledztwa ws. zabójstwa prezydenta Gdańska i funkcjonowania systemu więziennictwa.

– Jestem ostatni, który chciałby unikać odpowiedzialności politycznej. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że działania, które były podejmowane przez policjantów, były działaniami z jednej strony profesjonalnymi, wynikającymi z obecnie obowiązujących przepisów, ale z drugiej zabrakło tutaj elementu dobrej wymiany informacji i dobrego kojarzenia faktów – mówił z sejmowej mównicy minister Joachim Brudziński. Dodał również, że jego odpowiedzialność w tej sprawie jest oczywista. – Przedstawiam sprawę wysokiej izbie, która ma prawo mnie odwołać i oddaję się do dyspozycji pana premiera – dodał szef MSWiA. Wyjaśnił również, że wbrew zarzutom jego resort nie zbagatelizował sprawy Stefana W., ale miał ograniczone pole działania po tym, jak mężczyzna opuścił zakład karny. – W prawie nie istnieje instytucja nadzoru operacyjnego – oświadczył.

O komentarz do wystąpienia Joachima Brudzińskiego poprosiliśmy polityków różnych opcji.

– Absolutnie nie widzę żadnych podstaw do dymisji ministra Brudzińskiego. Tutaj zawiedli organizatorzy, a nie policja. Służby podległe MSWiA wydaje się, że dochowały wszelkiej staranności, a deklaracje szefa tego resortu odczytuję raczej w kategorii honorowego zachowania – powiedział nam dr Bartłomiej Wróblewski z PiS.

– Naszym problemem jest to, że zajmujemy się sprawami post factum. W Gdańsku doszło do wielu zaniedbań: zarówno zabezpieczenie imprezy było fatalne, jak i np. zachowanie ratowników medycznych, którzy nie zareagowali natychmiast. Również władze Gdańska nie dopełniły staranności, gdyż finał WOŚP nie był zgłoszony jako impreza masowa. Zamiast uprawiać politykę i nawzajem się obwiniać powinniśmy zastanowić się, jak tego typu sytuacjom zapobiegać w przyszłości – powiedział „Codziennej” poseł Kukiz’15 Jarosław Sachajko.

„Codzienna” prosiła również o wypowiedzi polityków PO i Nowoczesnej, jednak nasze telefony pozostawały bez odpowiedzi. Jedyna osobą, która odebrała od nas telefon, był poseł Michał Szczerba. – Ja nie rozmawiam z „Gazetą Polską”. Do widzenia – odpowiedział.

 



Autor: Jan Przemyłski