Socjotechnika nienawiści

Z wizytą w „Nowym Państwie” \ Totalna opozycja

numer 2246 - 05.02.2019Publicystyka

Po zabójstwie Pawła Adamowicza liberalno-lewicowe media oraz politycy opozycji zaczęli oskarżać prawicę o atmosferę nienawiści, która doprowadziła do tragedii. To nie pierwszy raz, kiedy dramat jest wykorzystywany do walki politycznej w jednym celu – odsunięcia konserwatystów od władzy.



Rok 2005. Głównym strategiem Donalda Tuska jest Natalia de Barbaro, absolwentka psychologii i socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, która wcześniej była doradcą w sztabach Tadeusza Mazowieckiego i Jana Marii Rokity. Specjalizuje się m.in. w szkoleniach z komunikacji i przywództwa. Według nieoficjalnych informacji to właśnie ona była pomysłodawcą grania na konflikt i wykorzystywania emocji, które miały doprowadzić Donalda Tuska do zwycięstwa w wyborach prezydenckich.

„Jeśli tam ciągle będzie obowiązywać reguła pani de Barbaro, że trzeba za wszelką cenę prowadzić wojnę, bo to droga do sukcesu – to my na tym nie stracimy. Ale Polska demokracja, która – choć ułomna – jakoś działa, może stracić wiele. I Polska może stracić” – tak o specjalistce PR Platformy Obywatelskiej mówił w październiku 2006 r. Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Dziennika”.

Zasada gry na emocjach i rozhuśtania nastrojów narastała od wyborów w 2005 r. Często o nienawiści w wywiadach mówi prof. Bogdan de Barbaro (były działacz Unii Wolności, jak podawał w 2006 r. portal Onet.pl), psychiatra, ojciec doradczyni Donalda Tuska.

„Zastanówmy się: co ujawniały osoby, które niedawno szły z pochodniami Krakowskim Przedmieściem? Gdybyśmy je o to zapytali, na pewno powiedziałyby, że był to marsz patriotyczny z wartościami, takimi jak Bóg, Honor i Ojczyzna. Prawdopodobnie zaprzeczyłyby, że kieruje nimi agresja, potrzeba znalezienia wroga. I zapewne na poziomie świadomym tak właśnie odczuwają i tak doświadczają swojej sytuacji. Nie trzeba jednak być psychologiem, by dostrzec, że tych ludzi niosła agresywna energia” – mówił prof. de Barbaro w wywiadzie dla „Newsweeka” po zabójstwie Marka Rosika, którego zamordował Ryszard Cyba, działacz Platformy Obywatelskiej.

W tym samym wywiadzie stwierdził: „Nie kwestionuję głębokiego sensu procesu żałoby, dostrzegam jedynie niebezpieczeństwo wykorzystywania jej dla celów politycznych i pobudzania zachowań agresywnych”.

Profesor de Barbaro, który publicznie bronił Jana Tomasza Grossa przed „szykanami” ze strony prezydenta Andrzeja Dudy, nie jest jedynym, który mówi o nienawiści i przemocy, wskazując na polityków prawicy oraz jej zwolenników. Warto przypomnieć, jak zachowywało się szeroko rozumiane środowisko Adama Michnika (wspierane przez naukowców oraz „intelektualistów”) przez całą III RP, gdy pojawiało się „zagrożenie”, a były nim m.in. lustracja, Instytut Pamięci Narodowej, Centralne Biuro Antykorupcyjne, a przede wszystkim prawica. Nie przebierano w środkach – wszystko po to, by zniszczyć znienawidzonego przeciwnika. Eskalacja nastąpiła po katastrofie smoleńskiej, i to już w pierwszym dniu tragedii, gdy pojawiły się sugestie, że to Lech Kaczyński kazał pilotom lądować w Smoleńsku.

„Nie” dla Wawelu

„Dlaczego Jarosław Kaczyński zdecydował się pochować ciało brata na Wawelu? To dziś pytanie numer jeden w Polsce” – pisała 13 kwietnia 2010 r. „Gazeta Wyborcza”. A na dole tekstu wytłuszczonym drukiem widniała informacja: „W internecie na Facebooku ruszyły grupy przeciwko pochowaniu b. prezydenta na Wawelu. Ludzie piszą, że to naród powinien decydować o pochowaniu w tak ważnym miejscu, nie rodzina”



zawartość zablokowana

Autor: Dorota Kania


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się