Mroczna strona skoków

SPORT \ Towarzysze wielkiego wyczynu i sławy

numer 2257 - 18.02.2019Publicystyka

Kilkanaście dni temu media obiegła wieść o śmierci ikony skoków narciarskich Mattiego Nykänena. Przyczyna jego zgonu do dziś nie jest znana. Wiadomo, że Fin chorował na cukrzycę. Jego śmierć prowokuje do postawienia pytań o ciemną stronę skoków.

Zanim w Polsce narodziła się małyszomania, to właśnie fiński skoczek rozpalał wyobraźnię fanów skoków narciarskich. Chyba nikt poza skoczkiem z Wisły nie potrafił wygrywać z taką lekkością i tak zdominować zawodów jak Nykänen. Legenda skoków narciarskich, człowiek o niezwykle barwnej osobowości. Jego kariera nabrała zawrotnego tempa, kiedy w wieku zaledwie 19 lat został mistrzem świata. Dwa lata później zdobył pierwszy medal olimpijski w Sarajewie. W następnym roku zwyciężył w Turnieju Czterech Skoczni i Pucharze Świata. Największy sukces osiągnął na Igrzyskach w Calgary, gdzie zdeklasował rywali na obu skoczniach i poprowadził swoją reprezentację do zdobycia olimpijskiego złota. Matti był skoczkiem idealnym: łączył świetną technikę, charakter sportowca z pasją trenowania i niesamowitą odpornością psychiczną. Niespodziewanie skończył ze skakaniem w wieku 27 lat. Nie potrafił się odnaleźć w życiu. Rozpoczął karierę muzyka. Skoczek z Finlandii stał się bohaterem licznych skandali. Miał pięć żon, problemy alkoholowe, finansowe, kilkakrotnie trafiał do więzienia. Został skazany za ciężkie uszkodzenie ciała jednej ze swoich żon i trafił na 26 miesięcy za kratki. Opuścił więzienie po odbyciu połowy kary.

Pod dyktando alkoholu

Chłopiec o wyglądzie anioła wlewał w siebie alkohol, już kiedy był nastolatkiem. Kiedy miał 19 lat problem był na tyle poważny, że Matti nadawał się do leczenia. Alkohol kierował życiem skoczka jeszcze w trakcie kariery, kiedy przed zawodami imprezował, pił, a na następny dzień skakał w zawodach. Zdarzało się, że był wycofywany ze składu, bo był pijany.

Alkoholizm obok depresji to najpoważniejszy problem skoczków narciarskich, o którym niewiele się mówi. Nykänen nie jest przypadkiem odosobnionym. Janne Ahonen przyznał, że zdarzało mu się skakać pod wpływem alkoholu. W Planicy skoczył 240 m, ale nie ustał skoku, okazało się później, że był pod wpływem alkoholu. Fin nie wyraził zgody na przewiezienie do szpitala, bo obawiał się, że badania wykażą obecność alkoholu we krwi. Poważne problemy z alkoholem miał też norweski zawodnik, mistrz olimpijski z Turynu Lars Bystoel, który nieraz był odsuwany od kadry za nadużywanie alkoholu. Norweg brał udział w libacjach, wszczynał awantury, po pijanemu wdał się w bijatykę na jachcie i wpadł do jeziora. Został przyłapany na jeździe „pod wpływem”, zabrano mu prawo jazdy, a w 2009 r. w jego organizmie wykryto marihuanę, co ostatecznie doprowadziło do zakończenia jego kariery. Uważany za spory talent Paweł Karelin w 2011 r. zginął w wypadku samochodowym. Wprawdzie obecność alkoholu we krwi nie była bezpośrednią przyczyną jego śmierci, ale być może gdyby nie 1,6 promila alkoholu, udałoby się mu uniknąć zderzenia z zaparkowaną ciężarówką. Trener fińskich skoczków twierdził, że gdyby nie problemy z alkoholem, jego podopieczny Harri Olli mógłby być najlepszy na świecie. Hulanki przed zawodami, upicie się w samolocie, obrażanie działaczy, dwukrotna utrata prawa jazdy, wyrok 4,5 miesiąca pozbawienia wolności



zawartość zablokowana

Autor: Leszek Galarowicz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się