Obrady w atmosferze „końca wieku”

PARLAMENT EUROPEJSKI \ Strasburg: ostatnie regulacje i przedwyborcza gorączka

numer 2257 - 18.02.2019Publicystyka

Kiedy oczy Europy i w dużej mierze świata skierowane były na Warszawę (szczyt bliskowschodni), Monachium (55. Konferencja Bezpieczeństwa) oraz Brukselę (Rada NATO na szczeblu szefów MON), to w cieniu tych wydarzeń odbyła się lutowa sesja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Europarlament dwoi się i troi przed wyborami zapowiedzianymi na koniec maja 2019 r.

 

Świadczą o tym choćby dwie tury głosowań, które odbyły się w przedostatni dzień sesji – zdarzyło się to po raz trzeci w ciągu pięcioletniej kadencji. O tej sesji PE można by powiedzieć słowami Alfreda Hitchcocka, że najpierw było trzęsienie ziemi, a potem napięcie narastało.

Prokuratura Europejska i kompetencje państw członkowskich

Pierwszym punktem agendy była debata nad raportem hiszpańskiego posła, byłego ambasadora Unii Europejskiej w Argentynie, Jose Ignacio Salafranca Sanchez-Neyra na temat „Unijnego programu zwalczania nadużyć finansowych”. Cel szczytny, a wręcz nawet bezdyskusyjny, ale diabeł zawsze siedzi w szczegółach. Występując w imieniu Grupy Politycznej Europejskich Konserwatystów i Reformatorów podkreśliłem, że wspólne zwalczanie oszustw oraz ułatwienia we wzajemnej pomocy na szczeblu administracji i służb są czymś jak najbardziej pozytywnym. Nie możemy jednak poprzeć odniesień zawartych w rezolucji do roli prokuratury europejskiej. Sceptycznie zapatruję się, wraz z moimi kolegami europosłami z Prawa i Sprawiedliwości, na tę instytucję w kwestii przekazywania uprawnień państw narodowych do Brukseli – w tym także w obszarze wymiaru sprawiedliwości i zbędnej naszym zdaniem instytucji, jaką jest tzw. prokuratura europejska. Przejawem takich tendencji federalistycznych i paneuropejskich jest promowanie właśnie nowego organu Unii – prokuratury europejskiej. Dyrektywa „PIF” (Protection of the Financial Interests of the EU) w sprawie zwalczania za pośrednictwem prawa karnego nadużyć na szkodę finansową Unii w praktyce również może być pretekstem do przejmowania kompetencji państw członkowskich UE przez struktury i prawo europejskie. W tym samym sprawozdaniu posła Salafranca znalazł się zapis o powiązaniu wypłacania środków unijnych ze stanem praworządności w państwach UE. Zaprotestowałem przeciw temu, podkreślając, że w praktyce jest to atak na kraje członkowskie Wspólnot Europejskich. Dodajmy – przy bardzo nieprecyzyjnym określeniu obszaru, który może ewentualnie kwestionować Bruksela. Warto podkreślić, że nawet European Court of Auditors, czyli Europejski Trybunał Obrachunkowy (odpowiednik naszej Najwyższej Izby Kontroli, tyle że na poziomie unijnym) negatywnie wypowiedział się o tym projekcie swoistej marchewki finansowej i kija budżetowego forsowanym przez Komisję Europejską oraz europarlament.

Również kontrowersyjne jest wyposażenie Komisji Europejskiej w uprawnienia do standaryzowania kontroli. To także swoiste wrogie przejęcie kompetencji państw członkowskich Unii.

Afryka, Arktyka, ryby

Dla polskich rybaków mogła być interesująca debata w Parlamencie Europejskim nad raportem francuskiego europosła Alaina Cadeca o „Wieloletnim planie gospodarowania stadami ryb w wodach zachodnich i wodach sąsiadujących oraz połowów eksploatujących te stada”. Tym bardziej, że owo sprawozdanie zmienia rozporządzenie UE z 2016 r., które się odnosiło do wieloletnich planów połowowych na Morzu Bałtyckim.

Zapewne mniejsze zainteresowanie w naszym kraju – choć przypuszczalnie większe w Afryce – wzbudziło „Oświadczenie Komisji Europejskiej w sprawie dużych drapieżników”



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





















-->