Słowa (z) pogardy i nienawiści

SPOŁECZEŃSTWO \ Epidemia hejtu i przemocy werbalnej

numer 2261 - 22.02.2019Publicystyka

Walka z hejtem i mową nienawiści musi być prowadzona równolegle z walką o powrót do wartości, szacunku dla obowiązujących norm i granic wolności, przede wszystkim zaś o godność drugiego człowieka i grup społecznych. Inaczej będzie przypominała niestety walkę z wiatrakami.

Często tak się zdarza, że tragiczne wydarzenia wywołują falę dyskusji na temat z wydarzeniem tym związany. Tak jest i teraz, po morderstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza w całej Polsce rozgorzała dyskusja na temat hejtu i mowy nienawiści. Słusznie, gdyż problem ataków słownych w przestrzeni publicznej – abstrahując od tego, czy w tym konkretnym przypadku to on był główną przyczyną tej tragedii – nasila się coraz bardziej, doprowadzając często do nieodwracalnych skutków. Musimy temu przeciwdziałać, nie możemy dawać przyzwolenia na obecność pogardy i nienawiści w życiu publicznym.

Różne oblicza nienawiści

Słowa, wymawiane i pisane, są pierwszym etapem nienawistnych działań. Z ich pomocą tworzymy pojęcia, artykułujemy opinie, a wraz z nimi własne wyobrażenie świata, a w konsekwencji budujemy obraz rzeczywistości. Dalej idą także czyny.Termin „hejt” pochodzi od angielskiego słowa „hate”, czyli nienawidzić. Stosuje się go zamiennie z określeniem „mowa nienawiści”, które jest tłumaczeniem angielskiego terminu „hate speech”. Hejt i mowa nienawiści nie są jednak dokładnie tym samym. Hejt, choć jego zjawisko trudno jednoznacznie zdefiniować, to najogólniejszy wyraz niechęci do kogoś, mający formę obelżywej, często wulgarnej formie wypowiedzi, wyrażonej słowem lub obrazem wymierzonym w jego odbiorcę. Hejter nie ma na celu przekazania komuś konstruktywnej krytyki, ale jedynie wyrażenie swoich negatywnych uczuć związanych z kimś innym w sposób agresywny, przekraczający granice kultury wypowiedzi, obraźliwy i poniżający drugą osobę. Od hejtowania trzeba odróżnić też trollowanie polegające na zamierzonym wysyłaniu kontrowersyjnych, napastliwych i często nieprawdziwych przekazów, mających na celu obrażanie lub ośmieszanie innych użytkowników dyskusji.Trudno również zdefiniować, czym jest zjawisko „mowy nienawiści”, gdyż jest ono silnie uzależnione od kontekstu. Według definicji sformułowanej przez Radę Europy, terminem tym opisuje się „wypowiedzi, które szerzą, propagują i usprawiedliwiają nienawiść rasową, ksenofobię, antysemityzm oraz inne formy nietolerancji, podważające bezpieczeństwo demokratyczne, spoistość kulturową i pluralizm”. Definicję tę można jednak uznać za wysoce ideologiczną i nieprecyzyjną. Pozwalając na dużą swobodę interpretacyjną, nie uznaje za mowę nienawiści tej, której zaczynają doświadczać chrześcijanie, o czym pisał Witold Gadowski w „Gazecie Polskiej” (nr 04/2019).Granice między hejtem a mową nienawiści są nieostre, jedna forma przechodzić może w drugą. Obie zaś, nie tylko na skutek brutalizacji języka, lecz nawet jawnych nawoływań do czynnej agresji, doprowadzić mogą do trzeciej, skrajnej formy nienawiści – przestępstwa z niej wynikającego. Przejawy nienawiści wiążą się też często z wywoływaniem strachu w jej ofiarach, który powoduje u nich coraz większe poczucie osamotnienia i zagrożenia. Tak nieraz wielkiego, że niektórzy nie wytrzymują stanu, do którego doprowadziły ich ataki nienawiści, i targają się na własne życie.

Skala zjawiska

Według raportu „Mowa nienawiści, mowa pogardy” ogłoszonego w 2017 r., sporządzonego na podstawie ankiet przeprowadzonych przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami we współpracy z Fundacją Batorego, kontakt Polaków z mową nienawiści w ostatnich latach poprzedzających badanie dramatycznie wzrósł. Spadła przy tym wrażliwość młodych ludzi na to zjawisko. Wyniki pokazują również to, że młodzież i dorośli spotykają się z mową nienawiści w odmiennych sytuacjach: osoby dorosłe natykają się na nią w telewizji (77,9 proc.), w trakcie rozmów ze znajomymi (64,7 proc.) i w miejscach publicznych (57,4 proc.); w przypadku młodzieży zaś prawie 100 proc. (95,6 proc.) spotyka się z nią w internecie, 75 proc. w trakcie rozmów i ok. 68 proc. w miejscach publicznych. Mowa nienawiści dotyczyła w ich odczuciu przede wszystkim uchodźców i homoseksualistów, najrzadziej zaś Ukraińców. Deklarowali też częsty kontakt z wypowiedziami antyislamskimi, a także skierowanymi przeciwko feministkom i osobom transseksualnym. Raport wskazuje również, że młodzi ludzie stykający się z mową nienawiści gotowi są także do naruszania innych zasad funkcjonowania społecznego. Deklarują też większą gotowość do stosowania przemocy w życiu codziennym, a także większe poparcie dla represji wobec uchodźców.Statystyki w odniesieniu do hejtu mogą zatrważać. Ma on różne odmiany, uzależnione od motywów i sposobów działania osób hejtujących. Stał się zjawiskiem tak powszechnym, w szczególności w internecie, że każdy, kto decyduje się na udział w jego przestrzeni, naraża się na niego. Wolność jest wartością, której internauci zażarcie bronią, często jednak przekraczane są granice tego, co wytycza wolność słowa. Na hejt narażeni są przede wszystkim ludzie młodzi. Według badania NASK z grudnia 2016 r. 32 proc. nastolatków było wyzywanych w internecie, co piąty był poniżany i ośmieszany, a co dziesiąty szantażowany. Statystyki te wyglądają jeszcze gorzej, jeśli brane było pod uwagę to, co nastolatkowie mówili o swoich znajomych: 58 proc



zawartość zablokowana

Autor: Małgorzata Matuszak


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->