Gdzie król chodzi piechotą

#SakiewiczOpowiadaBajki

numer 2279 - 16.03.2019

Stary król, władca Złotostanu, wezwał swoich najbliższych współpracowników. Król lubił spać długo, a jeszcze noc wydłużało mu to, że często zmieniał sypialnie. Szedł na przykład położyć się w sypialni z wielkim baldachimem, a budził się w komnacie pierzynowej. Łatwo można się domyślić, że cała była wyłożona pierzynami. Nierzadko też przechodził do sypialni hamakowej. Wszystko tam wisiało w powietrzu i bardzo się huśtało. Zdarzało mu się też sypiać w sypialni dywanowej. Grube wełniane dywany były miększe od niejednego łóżka. Król uważał, że tak wielki władca nie może spać tylko w jednej sypialni, więc kazał się co godzinę budzić i przenosił się w inne miejsce. W rezultacie, choć spał długo, był zawsze niewyspany.

Tego dnia jednak król wstał wcześnie i zaczął od razu wołać mieszkańców swojego pałacu. Wielu zaniepokoiło się, bo bali się, że król może być z czegoś niezadowolony. A to by oznaczało, że niektórzy z nich stracą posady, a jeszcze inni bali się o swoje głowy. Posadę zresztą można odzyskać albo znaleźć inną, a z głową jest zdecydowanie gorzej. Ma się ją raz na całe długie życie. Chyba że król postanowi inaczej. Wtedy ma się ją krócej.

Obawy poddanych były uzasadnione, bo król nie dość, że wcześnie wstał, to jeszcze miał bardzo srogą minę. Nic z tej miny jednak wyczytać się nie dało. Czekali więc, aż władca się odezwie.

– Moi poddani – rzekł po długiej ciszy – jak wiecie, nie mam następcy tronu. Kiedy umrę, nie będzie miał kto rządzić królestwem. Jestem już stary i pewnie nie będę długo żył. Muszę więc jak najszybciej wybrać władcę Złotostanu, tak byście wiedzieli, kto będzie korzystał z moich sypialni, mieszkał w moim pałacu i rządził wami wszystkimi.

Po sali rozszedł się szmer. Kogo król może wybrać? Każdy myślał tak naprawdę, że jego. Zaczęli poprawiać fryzury, zapinać guziki i wysuwać się przed innych, przepychając jeden drugiego. Król jednak tego dnia nie zamierzał nikogo wybierać.

– Za tydzień zapraszam wszystkich, którzy czują, że mogą mnie zastąpić. Niech przyjdą na ucztę, będę im się pilnie przyglądał. Ten, który wyda mi się najbardziej królewski, zostanie po mojej śmierci władcą – orzekł.

Minął tydzień i sala tronowa zaroiła się od poddanych, a także przyjezdnych z innych królestw. Mieli na sobie wspaniałe stroje. Niektórzy przywieźli nawet własne korony zrobione z drewna albo z metalu, żeby pokazać władcy Złotostanu, że idealnie do nich takie nakrycie głowy pasuje.

Król zaprosił wszystkich do ogromnego stołu



zawartość zablokowana

Autor: Tomasz Sakiewicz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się