​Stukilometrowe kolejki do odprawy po brexicie

TRANSPORT \ Branża transportowa jako pierwsza będzie wystawiona na ciężką próbę w związku z brexitem. W pierwszym tygodniu wyjścia Wielkiej Brytanii z UE kolejka ciężarówek do odprawy może mieć nawet 100 km. Ci, którzy handlują, będą musieli się zastanowić, czy stać ich na zapłatę postojowego firmom transportowym.
Przy obecnej liczbie 2 mln ciężarówek wjeżdżających do i wyjeżdżających z Wielkiej Brytanii w związku z nowymi procedurami celnymi przewoźnicy będą ustawiać się w kolejki – ocenił Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD). – Co 8 sekund granicę z Wielką Brytanią w portach przekracza ciężarówka z towarem. Jeżeli odprawa samochodów zostanie wydłużona choćby o 10 sekund, to kolejka w Calais już w pierwszym dniu urośnie do ponad 20 km i w kolejnych dniach będzie się wydłużała – uważa Buczek.
– Przewidujemy, że w pierwszym tygodniu może mieć nawet 100 km. Firmy dokonujące obrotu towarowego będą musiały się zastanowić, czy stać je na to, aby płacić nam po 200 czy 300 euro tzw. postojowego – podkreśla szef ZMPD. Tyle bowiem kosztuje stojąca ciężarówka. Nie wszyscy będą mogli sobie pozwolić na to postojowe, nie zawsze z powodów finansowych, ale choćby dlatego, że niektóre towary nie wytrzymają długiego czasu transportu. Kontrahenci będą więc szukali nowych strumieni dostaw albo będą przenosili produkcję do innych krajów.
Branża transportowa już może szacować straty, zwłaszcza polscy przewoźnicy. Każdej doby na terytorium Wielkiej Brytanii wjeżdża 1,2 tys. polskich przewoźników. Rocznie polscy transportowcy przewożą na Wyspy 9 mln ton ładunku. Są liderami na tym rynku, podobnie jak i w przewozach wewnątrz Wielkiej Brytanii. Ich dominację określa się na ok. 23 proc. udziału na rynku przewozów między UE a Wielką Brytanią.
– Potrzebujemy ok. 6 lat na to, aby strategicznie planować swoje działania. 5 lat wynosi minimalny okres ­leasingowania pojazdu. Dziś przewoźnicy są na etapie spłacania swoich zobowiązań finansowych wobec banków i firm leasingowych – podkreślił prezes Buczek. W 2018 r. zadłużenie polskich przewoźników sięgało 925 mln zł.
– Nawet jeżeli będziemy musieli przez jakiś czas przymierać głodem, to będziemy dbali o ten rynek po to, żeby na nim pozostać wówczas, kiedy innym już przestanie się ten biznes podobać. Wiemy, że przewoźnicy zachodni już w tej chwili redukują swój potencjał, już się wycofują z rynku, my z całą pewnością zrobimy to jako ostatni – stwierdził.
Lucyna Piwowarska, PAP
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze