​Przedwyborczy taniec wokół węgla

numer 2290 - 29.03.2019Gospodarka

GÓRNICTWO Górnicze spółki przynoszą dziś, po latach zapaści, ogromne zyski i odprowadzają miliardy do budżetu państwa i samorządów. Mimo to węgiel jest na cenzurowanym, a niektórzy politycy i media forsują zamykanie kopalń.

Zyski spółek górniczych oraz energetycznych korzystających ze stabilnych cen węgla od polskich dostawców są imponujące. JSW zarobiła w ubiegłym roku 1,76 mld zł, PGG – 490 mln zł, Węglokoks – 113 mln zł, Węglokoks Kraj – 56 mln zł, a Grupa Tauron – ok. 400 mln zł. Stały wzrost przychodów notuje także LW Bogdanka. Tylko w ubiegłym roku wysokość podatków odprowadzonych do budżetu państwa ze spółek węglowych to ponad 5 mld zł.

Zarząd JSW zamierza rekomendować wypłatę dywidendy za 2018 r. Warto podkreślić, że ostatnio spółka dzieliła się zyskiem z akcjonariuszami w 2013 r. Potem było tylko gorzej. – Zastana przez nas sytuacja branży węglowej po okresie rządów PO-PSL była katastrofalna. Suma należności sięgnęła 10 mld zł. Konieczne były natychmiastowe działania. Najpierw musieliśmy się zająć dramatyczną sytuacją w Kompanii Węglowej i JSW. Obie te spółki stały przed realną groźbą upadłości – przypomina Grzegorz Tobiszowski, wiceminister energii, pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa.

Gruntowna reforma przyniosła efekty. Dziś kopalnie nie tylko zarabiają, ale i inwestują. W tym roku tylko PGG wyda na inwestycje prawie 3,2 mld zł. JSW ma jeszcze więcej do wydania. Już w ubiegłym roku wartość inwestycji jastrzębskiej spółki przekroczyła 1,4 mld zł i była wyższa aż o 64,6 proc. w porównaniu z 2017 r.

– Tymczasem mimo dobrej passy górnictwo jest nieustannie atakowane – przyznaje wiceminister Tobiszowski. Robert Biedroń i jego partia Wiosna proponują nawet zamykanie kopalń. – To oczywiście zagrywka przedwyborcza, obliczona na przyciągnięcie tłumu ekologów i postępowców – uważa Bogusław Hutek, szef górniczej Solidarności. Dodał, że zapowiedź lidera nowej partii nie zawierała jakichkolwiek szczegółów, jak miałby wyglądać proces likwidowania górnictwa. – To niestety typowe, świadczy też o niepoważnym charakterze deklaracji – dodał.

Eksperci zwracają uwagę także na inny aspekt – w polskiej polityce jest coraz więcej demagogii, a hasło szybkiej likwidacji kopalń wpisuje się w ten nurt. – Warto w tym miejscu się zastanowić, dlaczego w obliczu zbliżającej się kampanii do europarlamentu, podczas której politycy PiS jak nikt inny mogliby skutecznie bronić interesów polskiego węgla i energetyki, nieprzychylne PiS media tak ochoczo podgrzewają atmosferę wokół branży górniczej – komentuje śląski polityk prawicy, który chce zachować anonimowość.

– Może do gry chcą wrócić przeróżni „konsultanci” z fakturami za miliony złotych za pseudofachowe złote myśli, których wiceminister Tobiszowski skutecznie wyeliminował z gry? A może w Brukseli interesów polskiej energetyki mają bronić ludzie bardziej spolegliwi? To są ważne pytania, na które musi sobie dziś odpowiedzieć każdy wyborca, nie tylko ten na Śląsku – dodaje.

 



Autor: Mariusz Andrzej Urbanke