Francja: krajobraz przed wyborami

EUROWYBORY \ Fascynująca kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego

numer 2292 - 01.04.2019Publicystyka

Dawno już sytuacja polityczna w Republice Francuskiej nie była tak pasjonująca, jak obecnie. Obserwujemy całkowite przewartościowanie sceny politycznej w państwie będącym numerem 2 w Unii Europejskiej. O ile w innych krajach członkowskich Unii można sycić oczy widokiem politycznej degrengolady lewicy, która oddała władzę w pięciu państwach (Włochy, Austria, Czechy, Holandia, Francja), a w kolejnych dwóch bardzo zmniejszyła liczbę mandatów w parlamencie (Niemcy i Słowenia), o tyle we Francji nie tylko partia socjalistyczna zeszła do poziomu niespotykanego w historii – mizernych 6 proc. (sic!) poparcia, ale także centroprawica, czyli Republikanie (niegdyś Unia na Rzecz Ruchu Ludowego) notują najgorszy wynik w swoich dziejach rzędu 10 proc.

Francja powiększy liczbę swoich eurodeputowanych z 74 do 79. Pięć dodatkowych mandatów wynika z podziału puli po Brytyjczykach. Oczywiście, czy ten francuski wzrost mandatów będzie trwały, zależy od losów brexitu. Jeśli nawet wyjście Wielkiej Brytanii z UE się opóźni, ale do niego dojdzie, Francja będzie miała największą liczbę europosłów w swojej historii (w 2004 r. było ich 78).

Rewolucja: lista krajowa

w wyborach europejskich!

Oprócz zmiany liczby mandatów oraz preferencji wyborczych w porównaniu z wyborami do Parlamentu Europejskiego sprzed 5 lat następuje też rewolucja, gdy chodzi o metodę wyłaniania francuskich przedstawicieli w europarlamencie. Zamiast dotychczasowych ośmiu okręgów wyborczych będzie lista krajowa, której populiści tak nie chcieli w Polsce, obejmująca całe państwo. Każda partia ma wystawić tylu kandydatów, ile Francja ma miejsc w PE, czyli 79. Wprowadzono rygorystyczne kwoty dla kobiet: połowę kandydatów na partyjnych listach mają stanowić panie – i to w porządku naprzemiennym. Kampania będzie krótka, bo oficjalnie ma się rozpocząć w poniedziałek 13 maja, a więc niespełna dwa tygodnie przed wyborami. We Francji nie ma, kampanii outdoorowej, billboardowej – za to partie mają darmowy czas w telewizji i radiu. Próg wyborczy wynosi 5 proc. – Francja nie poszła śladami Niemiec i Wielkiej Brytanii, dla których europarlament jest politycznym „wentylem bezpieczeństwa” i gdzie bardzo obniżono próg (w Niemczech do 1 proc.), aby zagwarantować ugrupowaniom, które nie mają szans na wejście do Bundestagu czy House of Commons, dostęp do PE.

Macron gra „żółtymi kamizelkami” przeciwko Le Pen

Warto dokonać przeglądu francuskiej sceny politycznej pod kątem wyborów, które odbędą się za osiem tygodni. Na początku tego roku krótko, przez dwa sondaże, liderem partyjnym było prawicowe Zjednoczenie Narodowe, dawniej Front National, czyli partia niegdyś Jeana-Marie Le Pena, a teraz Marine Le Pen. Jednak wówczas użyto zabiegu bardzo dogodnego dla prezydenta Emmanuela Macrona – w sondażach zaczęto umieszczać niemający własnych formalnych struktur ani też niedeklarujący ambicji startu do europarlamentu ruch „żółtych kamizelek”. To rozbiło głosy wyborców Zjednoczenia Narodowego i umożliwiło powrót do, jakby to nie zabrzmiało paradoksalnie, żółtej koszulki lidera sondaży prezydenckiej formacji REM! (République En Marche!). Na przełomie marca i kwietnia REM! dalej był na pierwszym miejscu, mając 24 proc. poparcia. Macron sprytnie prowadzi kampanię, budując konflikt polityczny między jego ruchem, czyli „progresistami” a „nacjonalistami”. Tym mianem określa przede wszystkim partię Marine Le Pen, a poza Francją węgierski Fidesz Viktora Orbána oraz włoską Lege Matteo Salviniego. Na czele listy REM! do Parlamentu Europejskiego ma stanąć minister do spraw europejskich w gabinecie premiera Édouarda Philippe’a, znana z antypolskich wypowiedzi Nathalie Loiseau. Na liście REM! znajdzie się też liberalna partia MoDem, Ruch Radykalny oraz partia Działać (Agir)



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




-->















-->