​Histeria mugoli z opozycji

Mugole z Platformy i okolic oburzyli się na palenie książek o Harrym Potterze. Od dwóch dni czytam o tym, że stanowisko powinno zabrać MSZ, a o sprawę już chyba zapytano wszystkich. Nie wydaje mi się zbyt mądre palenie książek, ale nie rozumiem również histerii z tym związanej. Czy palenie sagi o Harrym Potterze różni się czymkolwiek od palenia np. tomów nikomu dzisiaj do niczego niepotrzebnych encyklopedii albo książek instruktażowych, jak naprawić fiata 126p? No, ale hipokryci z opozycji, co to tłumaczyli Nergala i darcie Biblii na koncercie, dzisiaj są oburzeni. „Wracamy do średniowiecza i do stosów” – krzyczą. To chyba najlepszy dowód, że są mugolami i nie czytali Harry’ego Pottera. Gdyby było inaczej, to wiedzieliby z tej książki, że złapane przez ludzi czarownice rzucały proste zaklęcie i zaczarowywały płomienie tak, że te tylko je łaskotały, a niektóre z nich tak to lubiły, że specjalnie dawały się złapać. A serio mówiąc, to już kolejna burza o ­Harry’ego Pottera i każda z nich jest coraz bardziej zabawna. Książki te dzisiaj to nic poza literami na kartkach papieru i milionami dolarów, które zarabia się na reklamie oraz szumie medialnym.
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze