Mnie interesuje jakakolwiek reakcja

NASZ WYWIAD \ Z plakacistą WOJCIECHEM KORKUCIEM rozmawia ANNA KRAJKOWSKA

numer 2303 - 13.04.2019Kultura

Czasem temat musi być tak ujęty, żeby stwarzał diapazon kontrowersji – mówi Wojciech Korkuć, jeden z najwybitniejszych polskich plakacistów. W sobotę 13 kwietnia w krakowskiej galerii Otwarta Pracownia odbędzie się wernisaż prac artysty.

Już sam tytuł wystawy – „Drażniący” – zapowiada, że ekspozycja będzie niebanalna.

Nie tak łatwo jest zrobić plakat do własnej wystawy, bo trzeba zniżyć parametry własnego egocentryzmu. Zrobiłem tym razem chyba z siedem propozycji. Z żadnej do końca nie byłem zadowolony. Zapytałem kilka osób, który plakat im się podoba i który z tych projektów najbardziej pasuje. Wybrali „Drażniący”.

Rozumiem, że oprócz różnych wersji wizualnych były też różne propozycje tytułów?

Tak, były różne. Chodziło mi o to, aby czymś zaskoczyć. Jedne tytuły były oczywiście bardziej prowokujące, inne mniej. I musiałem wyważyć, żeby to nie było za bardzo namolne, żeby nie szło w megalomanię. Dlatego zrobiłem taką prowokacyjkę. Bo wiele moich plakatów drażni niektórych ludzi i są one zdzierane, niszczone. W katalogu do wystawy oprócz kolekcji moich prac zamieściłem również zdjęcia z poniszczonych plakatów oraz kilka reakcji na moje prace.

Kogo z rozdrażnionych Pan przywołał?

Na przykład ciekawą reakcję pana Krzysztofa Augustina, który kiedyś pracował w MSZ, albo Róży Thun von Hohenstein. Pojawiały się one na stronach internetowych czy zafunkcjonowały w obiegu medialnym i są jak rodzynki w cieście. Ale w katalogu znalazły się również pozytywne opinie recenzentów. Mnie interesuje jakakolwiek reakcja. Jeśli to jest nieobojętne, to już jest nieźle.

Jakie prace będzie można zobaczyć na wystawie? Czy będą to tylko plakaty zaangażowane?

W galerii pokażę 83 plakaty, natomiast w katalogu do wystawy jest ich więcej. Po prostu nie wszystkie prace się zmieściły na ekspozycji. Katalog potraktowałem jako retrospektywę. Jest to przegląd mojej twórczości od lat 90. ubiegłego wieku. Będzie można zobaczyć nie tylko kontrowersyjne plakaty, lecz także te plakaty lajtowe, konwencjonalne. Nie wszyscy znają mnie z tych prac, a ja oprócz zaangażowanych robię też plakaty na zamówienie na różne tematy. Jestem autorem plakatów teatralnych, filmowych, festiwalowych, np. na Dzień Ziemi, festiwal „Sztuka ulicy” czy Jazz Jamboree. Pokażę zatem dla każdego coś miłego albo coś... niemiłego.

Szybko znajduje Pan pomysł na konkretny plakat?

To zależy od tematu. Czasem robię prace na zamówienie, innym razem z wewnętrznej potrzeby. I nie ma reguły. Bywa, że pomysł wpada błyskawicznie



zawartość zablokowana

Autor: Anna Krajkowska


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




-->















-->