​Podzwonne dla Becka

numer 2348 - 08.06.2019

Właściwie niezauważona minęła w środę smutna 75. rocznica śmierci ostatniego ministra spraw zagranicznych II RP Józefa Becka. Zmarł na gruźlicę odizolowany od wszystkich, zdradzony przez kolegów-polityków z rządu Władysława Sikorskiego, w rumuńskim Stănești 5 czerwca 1944 r. Nie był to dobry polityk. Wplątał nasz kraj w wojnę, nie słuchał uważnie, co chciał mu przekazać na temat kierunków polskiej polityki zagranicznej na lata 30. XX w. marszałek Józef Piłsudski, tolerował w swoim najbliższym otoczeniu przez długie lata (i ufał bezgranicznie) sowieckiego szpiega, czyli pułkownika Edwarda Kobylańskiego, który szefował Wydziałowi Wschodniemu polskiego MSZ. Kierował się w życiu dyplomaty pozorami, ignorował fakty, łatwo było go zwieść na manowce, co tak przerażająco łatwo udało się Brytyjczykom i Francuzom w 1939 r. Zapewne po tych kilku zdaniach, Czytelniku, pytasz sam siebie, po co ten redaktor tak pisze o Becku akurat w „Dodatku Mazowieckim”? Chciałem bowiem napisać o czymś pozytywnym, co wiąże postać Józefa Becka z Warszawą. To oczywiście siedziba Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Dzięki staraniom m.in. Józefa Becka rokokowy pałac Brühla z 1642 r. został pod koniec lat 30. XX w



zawartość zablokowana

Autor: Igor Szczęsnowicz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama