Opowieści Kudłatka

#SakiewiczOpowiadaBajki

numer 2377 - 13.07.2019

Z serii „Bajki dla Kostka i Mateusza”

 

Był mały, niepozorny i milusiński. Zosia znalazła go na podwórku. Miał przyczepioną karteczkę: „Proszę się nim zaopiekować”. Kiedy Zosia przyprowadziła pieska do domu, bała się, że mama nie pozwoli jej go zatrzymać. Mieszkanie miały małe i nawet nieduży piesek mógł być kłopotem. Kiedy mama spojrzała w oczy tego ślicznego stworzenia, serce zaczęło jej szybciej bić. Zosia nie miała ani siostry, ani brata, mieszkały same z mamą, więc pomyślała sobie, że taki włochaty towarzysz będzie dla niej idealny. Mama zgodziła się zatrzymać psa, ale najpierw poważnie porozmawiała z Zosią. Córka musiała obiecać jej, że rano i wieczorem będzie wyprowadzać go na spacer. I tak się stało. Pies, Kudłatek, tak go nazwała, przytulał się potem do Zosi w łóżku i razem z nią zasypiał.

Pewnego dnia Zosia czekała, by mama przeczytała jej bajkę na dobranoc, bo na co dzień było to ich wspólnym rytuałem. Ale tego dnia mama była bardzo zmęczona, od dwóch dni trochę chorowała. Gdy więc przyszła wieczorem do Zosi i usiadła na fotelu, natychmiast zasnęła. Dziewczynka nie chciała jej budzić, ale wiedziała, że sama nie zaśnie. Zamykała oczy, wierciła się i nic… Pomyślała, że tak będzie całą noc. Nakryła głowę poduszką i wtedy go usłyszała.

– Dawno, dawno temu… Kiedy na Ziemi mieszkały tylko psy i ludzie…

Zosia zauważyła, że nie jest to głos mamy. Nadsłuchiwała, skąd dochodzi. Zorientowała się, że mówi do niej ktoś spod łóżka. Włączyła lampkę i zobaczyła, że jej piesek leżał jak zwykle i patrzył jej prosto w oczy. Głos ucichł. Rozglądała się czujnie po pokoju. Mama spała, Kudłatek patrzył i poza nimi nie było nikogo.

„Wydawało mi się” – pomyślała Zosia.

Wyłączyła lampkę i znowu go usłyszała.

– Ludzie byli najlepszymi przyjaciółmi psów, a psy pomagały im we wszystkim… – usłyszała ten sam głos. Zosia zorientowała się nagle, że ten głos pochodzi od jej psa. Jednak kiedy tylko włączała lampkę, już go nie słyszała.

Wysłuchała całej bajki o psach i ludziach i… zasnęła.

Rano Zosia chciała wszystko opowiedzieć mamie, która czuła się już trochę lepiej. Kiedy usłyszała o gadającym psie, pogłaskała Zosię po główce, uśmiechnęła się i powiedziała:

– Zosiu, psy nie mówią



zawartość zablokowana

Autor: Tomasz Sakiewicz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się