Będziemy młodzi, piękni i bogaci – kto kupi program PO?

FORUM PROGRAMOWE KO \ Szóstka Schetyny w cieniu tarć koalicyjnych

numer 2378 - 15.07.2019Publicystyka

Powrót do sytuacji sprzed czterech lat za pomocą jednej ustawy, większa pensja, związki partnerskie i odsunięcie PiS od władzy – to najważniejsze pomysły zjednoczonej opozycji. W dalszym ciągu nie wiadomo jednak, z kim PO ostatecznie zawrze koalicję.

Podczas warszawskiego forum programowego Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Schetyna przytomnie zauważył, że nie można być jedynie antypisem, aby wygrać wybory parlamentarne. Taktyka frontalnej opozycji negującej wszystko, co tylko się da, nie zdała egzaminu w maju. – Nie wystarczy być jedynie antypisem, dlatego że bycie antypisem nie odzwierciedla tak naprawdę tego, kim jesteśmy i za czym się opowiadamy. Proponujemy Koalicję Obywatelską, która sprawi, że Polakom będzie żyło się lepiej – słusznie stwierdził.

Jedną ustawą przebudować Polskę

Czyżby lider PO dopiero po czterech latach doszedł do oczywistego wniosku? Nie do końca, skoro jednym z najważniejszych punktów szóstki Schetyny jest „depisyzacja” życia publicznego. – Polacy doskonale wyczuwają, kiedy jest łamana konstytucja, i chcą jej bronić, to jest natura wolnych ludzi. Dlatego zaczniemy od aktu odnowy demokracji, jednym zbiorem ustaw usuniemy cały śmietnik bezprawia, wszystko to, co niekonstytucyjne, co łamie wolność, co jest niepraworządne – zaproponował przewodniczący PO.

Lider aspirującej do rządzenia partii jedną ustawą zamierza przemeblować Polskę, decydując w wąskim gronie, co jest niekonstytucyjne, niepraworządne i antydemokratyczne. Z pewnością mechanizm odwracania kijem Wisły przysporzy poparcia, nie mówiąc już o wypalonej strategii: „żeby było tak, jak było”. Tymczasem większość wyborców nie chce powrotu do okresu sprzed 2015 r. i kiedy mają okazję wypowiedzieć się w plebiscytach, to głosują gremialnie na PiS. Tego Schetyna najwyraźniej jeszcze nie zrozumiał.

Tak samo jak tego, że szeroki front opozycji od centrum do postkomunistów działa na korzyść partii Jarosława Kaczyńskiego. Zwyczajnie Platforma Obywatelska, którą trudno usytuować na mapie światopoglądowej polskiej sceny politycznej, nie pasuje do Wiosny Biedronia i SLD Czarzastego.

Na dodatek Schetyna marzy o tym, by do Koalicji Obywatelskiej dołączył Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL walczącym o życie na obszarach wiejskich. Szef ludowców zdaje sobie sprawę ze skali strat, jakich doznał z powodu wzrastającego poparcia PiS na wsiach, począwszy od wyborów samorządowych w 2018 r. Trend był nie do powstrzymania, aż do nadejścia prawdziwej klęski w eurowyborach. Wejście do jednego kotła z wojującym światopoglądowo Biedroniem i wypalonymi postkomunistami oznaczałoby zupełną marginalizację PSL. Start w osobnym bloku daje szansę na osiągnięcie wyniku, który pozwoli przynajmniej na uzyskanie subwencji z budżetu. – To jest pytanie do nich. To jeszcze będzie wymagać czasu, rozmów, tego weekendu, najbliższych dni. W środę mamy ostateczny termin. Liczę jeszcze na refleksję i rozmowę – oznajmił Schetyna dziennikarzom, pytany o szanse na zawarcie koalicji z PSL.

Pomysły pomysłami, lecz najważniejsza jest wiarygodność

Jak zatem opozycja zamierza przyciągnąć wyborców tych, którzy zostali w domach 26 maja, skoro nie wiadomo, w jakiej konfiguracji zarejestruje listy? Jeszcze inną problematyczną kwestią dla Koalicji Obywatelskiej jest wiarygodność. PO miała aż osiem lat, żeby wprowadzić związki partnerskie



zawartość zablokowana

Autor: Grzegorz Wszołek


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się