reklama


Bogaci jeszcze bogatsi

LIGA MISTRZÓW \ Kierunek, w którym podążają rozgrywki, coraz bardziej niepokoi – jeszcze bardziej liczą się interesy najzamożniejszych

numer 2382 - 19.07.2019Publicystyka

Ruszył 28. sezon Ligi Mistrzów pod tym szyldem, w sumie to 65. turniej, który wyłoni najlepszą klubową ekipę Starego Kontynentu. Na 1. rundzie kwalifikacyjnej zakończył swoją przygodę mistrz Polski z Gliwic, który sprezentował awans faworyzowanej ekipie białoruskiej.

Rozgrywki, które przyciągają gigantyczną widownię i niebotyczne pieniądze, rozgrywki coraz bardziej dla bogatych. Bo chodzi o to, żeby bogaci byli jeszcze bogatsi. 81 europejskich zespołów z 54 federacji piłkarskich powalczy o przekroczenie bram piłkarskiego raju, choć większa część w tym raju już jest. Do obsadzenia pozostało ledwie sześć wolnych miejsc w rozgrywkach grupowych tej elitarnej ligi.

Walkę o piłkarskie eldorado rozpoczęły 32 ekipy europejskich średniaków lub słabeuszy. Nowy system rozgrywek wprowadzony w ubiegłym sezonie faworyzuje piłkarskich potentatów. Ci, którzy do nich nie należą, muszą się przebijać przez gęste sito kwalifikacji. Ostatnim reprezentującym nas klubem była warszawska Legia, która przed trzema laty nie przyniosła wstydu, ale też nic wielkiego nie zwojowała, bo zwojować nie mogła. W bardzo trudnej grupie, m.in. z Realem Madryt i Borussią Dortmund, potrafiła urwać punkt gigantom z Madrytu i ostatecznie zająć 3. miejsce w grupie. Kolejne podejścia stołeczni palili, najpierw przegrywając z Kazachami w III rundzie kwalifikacyjnej, by przed rokiem odpaść rundę wcześniej ze słowackim Spartakiem Trnava.

Mission impossible Piasta

Legia była w pierwszych rundach kwalifikacyjnych rozstawiona i trafiała na teoretycznie słabszych rywali, Piast od początku nie miał roli faworyta. Ekipa ze Śląska trzeci raz występuje w europejskich pucharach. Dwie poprzednie przygody były nieudane. W Lidze Europy gliwiczan eliminowały kolejno zespoły z Azerbejdżanu i Szwecji. W debiucie najbardziej prestiżowych rozgrywek podopieczni Waldemara Fornalika osiągnęli obiecujący bramkowy remis z białoruskim BATE. W rewanżu przez ponad 80 minut Piast wydawał się mieć kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Goście z Białorusi nie oddali w tym czasie celnego strzału na ich bramkę. W 82. minucie spotkania bramkarz gospodarzy swoją niezrozumiałą interwencją sprezentował BATE karnego, pięć minut później gliwiczan pogrążył Wołkow.

Zeszłoroczny finał w Madrycie był wewnętrzną sprawą klubów angielskich, które zdominowały rozgrywki europejskie, bo w finale Ligi Europy zmierzyły się też kluby z Premier League. Choć to, co najciekawsze, działo się w półfinałach, które obfitowały w piłkarskie cuda. W niesamowitych okolicznościach pożegnała się z rozgrywkami rewelacja z Amsterdamu, ale jeszcze większym zaskoczeniem były wydarzenia z drugiego półfinału, w którym Duma Katalonii uległa Liverpoolowi aż 0:4. Kto będzie dyktował warunki w obecnym cyklu? Faworyci niezmiennie pozostają podobni. Ktoś z wielkich ligi angielskiej, hiszpańskiej, PSG, o ile utrzyma Neymara i Mbappé, bardzo mocny będzie Juventus, zmniejszył swoje szanse na sukces osłabiony Bayern.

Transferowe hity

Na razie na potęgę wzmacniają się kluby z hiszpańskiej La Liga. Rekordzistą jest klub z Madrytu, który na transfery wydał ponad 300 mln euro. Transferowym hitem, ale też realnym wzmocnieniem powinien być reprezentant Belgii Eden Hazard, który kosztował ekipę z Madrytu 100 mln euro, za kolejne 60 sprowadzono obiecującego serbskiego napastnika Lukę Jovicia. Barça dopięła swego i pozyskała z Atletico reprezentanta Francji ­Antoine’a Griezmanna za 120 mln euro



zawartość zablokowana

Autor: Leszek Galarowicz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama

















#DziękujeMyZaOdwagę
reklama