Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po mojej stronie

numer 2385 - 23.07.2019Opinie

Lech Wałęsa musi przeprosić Jarosława Kaczyńskiego za sugerowanie, jakoby prezes PiS doprowadził do katastrofy smoleńskiej – orzekł gdański Sąd Apelacyjny, podtrzymując tym samym decyzję sądu okręgowego. Wyrok jest prawomocny. Były prezydent natychmiast podał go w wątpliwość. „Nie dam sobie zamknąć ust” – zapewnił, sugerując, że sąd nieobiektywnie zbadał oskarżenia pod adresem lidera PiS. Tak to już jest, że gdy wyrok jest po myśli obrońców „wolnych sądów”, wówczas nie ma problemu. Jeśli jednak przyjdzie przeprosić za głupotę, wtedy okazuje się, że jednak sędziowie nie są sprawiedliwi, obiektywni i przy okazji tłamszą swobodę wypowiedzi. W tak instrumentalny sposób traktuje polski wymiar sprawiedliwości były prezydent RP, który przy każdej okazji zakłada koszulkę z napisem „konstytucja”. Wałęsa ponadto zasugerował, że nie wykona wyroku i zaskarży go do Sądu Najwyższego, „a w razie potrzeby” odwoła się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Życie pisze naprawdę zaskakujące scenariusze – co powie, gdy i tam zapadnie orzeczenie niezgodne z jego oczekiwaniami? Aż strach się bać.



Autor: Grzegorz Wszołek