Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Wyreżyserowana „operacja Białystok”

Dodano: 25/07/2019 - numer 2387 - 25.07.2019
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
Zarówno policja, organizacje pozarządowe, jak i politycy Prawa i Sprawiedliwości alarmowali prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego, że podczas Marszu Równości może dojść do zamieszek. Włodarz miasta wydał zgodę na kilka zgromadzeń w tym samym miejscu i czasie, jednak organizowanych przez skrajnie odmienne środowiska. Eksperci ds. bezpieczeństwa jasno wskazują, że takie działanie było zaplanowaną prowokacją.
Nie milkną echa sobotnich wydarzeń w Białymstoku. Przypomnijmy, że doszło tam do konfrontacji między uczestnikami Marszu Równości a kibicami z całej Polski, którzy zorganizowali w mieście zjazd. Do tej pory policja ustaliła tożsamość 72 osób. 44 z nich odpowiedzą za wykroczenia, a siedem za przestępstwa znieważenia i atakowania policjantów. Kolejne osoby podejrzane o wszczynanie awantur podczas perwersyjnej imprezy są poszukiwane.
Okazuje się, że sobotnie burdy mogły być przygotowaną wcześniej i świetnie wyreżyserowaną akcją. Marszałek woj. podlaskiego Artur Kosicki na antenie Telewizji Republika zdradził, że ma informacje, z których wynika, że prezydent Białegostoku był ostrzegany przed możliwością wystąpienia zamieszek ulicznych podczas kilku zgromadzeń, które odbędą się bardzo blisko siebie i w tym samym czasie. Gwoli wyjaśnienia – prezydent Truskolaski sam wydał zgodę na te manifestacje. – Dysponuję dowodami, z których wprost wynika, że komendant miejski policji na długo przed marszem pisał do pana prezydenta, że kilka zgromadzeń w tym samym miejscu i czasie powoduje realne zagrożenie konfrontacji między ich uczestnikami – powiedział Kosicki. Dodał również, że najprawdopodobniej dzisiaj złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta Truskolaskiego. Miałoby ono polegać na niedopełnieniu obowiązków, co miało doprowadzić do obniżenia poziomu bezpieczeństwa na ulicach Białegostoku w trakcie sobotnich wydarzeń. – Można było tego wszystkiego uniknąć. Trzeba było zakazać marszu albo zakazać wszystkich marszów, jeżeli mogły być w stosunku do siebie niebezpieczne – stwierdził marszałek Podlasia.
O komentarz do całej sprawy poprosiliśmy również Jacka Wronę, byłego oficera CBŚ i eksperta ds. bezpieczeństwa. – Ustawa mówi wyraźnie, że to prezydent odpowiada za bezpieczeństwo na takich zgromadzeniach. W tym przypadku było wiele przesłanek, aby odmówić wydania zgody na którąś manifestację i można było to zrobić mimo konstytucyjnych wolności – mówi nam Jacek Wrona. Dodaje również, że bezpieczeństwo w tym wypadku było ważniejsze. – Mając na uwadze doświadczenie i elementarne zasady logiki, wydanie zgody na kilka zgromadzeń w tym samym miejscu i czasie musiało się skończyć zamieszkami. Zdarzenia z Białegostoku możemy rozpatrywać wyłącznie w kategoriach prowokacji – powiedział nam były oficer CBŚ.
Redakcja „Codziennej” chciała poprosić o komentarz również prezydenta Truskolaskiego. Wysłaliśmy do niego pytania m.in. o to, czy dostawał sygnały z policji o możliwych zamieszkach podczas Marszu Równości, a także dlaczego zgodził się na kilka manifestacji skrajnie różnych ideologicznych grup w tym samym miejscu i czasie. Do momentu publikacji artykułu nie dostaliśmy jednak żadnej odpowiedzi.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze