Między tarczą a żyrandolem

Artur Dmochowski Prezydencka wizja polskiej tarczy antyrakietowej jest doprawdy niezwykła. Własnej tarczy nie mają przecież dziś nawet USA. Jakim cudem może zatem skonstruować ją III RP, która nie potrafi dać sobie rady ze znacznie bardziej prozaiczną budową dróg? Jak nasz chwiejący się budżet mógłby to udźwignąć? Pytania można mnożyć, ale czy są one w ogóle właściwie postawione? Pomysł jest przecież kompletnie niepoważny, dlaczego zatem prezydent go zgłosił? Jeśli zrobił to serio, byłoby to niebezpiecznym sygnałem całkowitej już zmiany sojuszy, gdyż budowa tarczy byłaby możliwa jedynie razem z Rosją. Inna odpowiedź, że prezydent po prostu, wzorem premiera, dokonał wrzutki medialnej, budzi z kolei smutne refleksje, że tak prymitywne zagranie jednak się udało. W „GW” można np. przeczytać
66%
pozostało do przeczytania: 34%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl