GDDKiA: Pracujemy nad zmianą przepisów

​WYWIAD \ Z TOMASZEM ŻUCHOWSKIM, p.o. generalnym dyrektorem dróg krajowych i autostrad, rozmawia IGOR SZCZĘSNOWICZ

numer 2405 - 16.08.2019Wywiad

Nie ma w tej chwili skutecznego, a zarazem zgodnego z literą prawa narzędzia, które raz na zawsze wyeliminowałoby nierzetelne firmy z rynku budowy dróg – mówi Tomasz Żuchowski.

Jak by Pan podsumował cztery lata pracy GDDKiA w ramach dobrej zmiany w porównaniu do okresu, gdy rządziła Platforma? Na czym polegała zmiana – i czy w ogóle była?

GDDKiA potrzeba przede wszystkim stabilizacji, sprawnego zarządzania i spójności w działaniu. Mówimy o organizacji o wielkich tradycjach, w której pracuje ponad 4 tys. osób. Koncentruję się na tym, aby pokazać, że można czasami inaczej rozwiązywać sprawy, że to my jesteśmy odpowiedzialni za proces budowy, utrzymania i bezpieczeństwo na drogach. Każda zmiana to proces, każda organizacja to ludzie i procedury, które sami sobie wypracują i ustalą, a także te narzucone przepisami. Ważne są też zdrowy rozsądek i szukanie właściwych rozwiązań. Zależy mi, aby te wszystkie komponenty ze sobą współgrały, aby pokazać, że można czasami działać inaczej, niż do tej pory postępowano. Jesteśmy jedną firmą, bez względu na to, czy jest to oddział w Szczecinie, czy Rzeszowie. Nie tworzymy odrębnych królestw, nie mamy monopolu na wiedzę, sprawnie i w dialogu rozwiązujemy wszelkie problemy, podejmujemy odpowiedzialne decyzje. Dla mnie kwestią kluczową jest to, aby kontrakty były realizowane sprawnie, drogi bezpieczne, funkcjonalne i odpowiednio oznakowane – i to już na etapie przygotowania inwestycji, konstruowania właściwych postanowień umowy. Później ściśle kontrolujemy to, aby nasze założenia – których efekt będzie widoczny za cztery, pięć, osiem lat – były zrealizowane pomyślnie i skutecznie.

Ponadto Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wymaga zmiany koncepcyjnej, gdyż korpus służby cywilnej, typowo urzędniczy, nie pasuje do roli, jaką odgrywa GDDKiA. Jest to jednostka typowo operacyjna, w konsekwencji musi być bardziej elastyczna w działaniu na rynku zewnętrznym, a co za tym idzie – wynagrodzenia też powinny odpowiadać realiom rynkowym (u nas urzędnik zarabiający 5–6 tys. zł musi pilnować kontraktu za pół miliarda lub więcej).

A zatem w stosunku do poprzednich ośmiu lat poprzednich rządów

– co się konkretnie udało zmienić, np. w sposobie zarządzania?

Zarządzanie taką firmą to złożony proces. Podstawową kwestią jest kompetentny, zgrany zespół ludzi wyznających te same zasady i wartości, wyznaczenie przez kierownictwo priorytetów, inicjowanie działań i weryfikacja efektów pracy. Pierwsza rzecz to jest zarządzanie informacją, przebieg informacji i komunikacja. To jest kwestia kluczowa – muszę dostawać informacje właściwe, rzetelne i na czas. Dwa – podejmowanie decyzji. Trzy – stabilność, czyli bez względu na zmianę okresu (cyklu wyborczego) pracuję tak, jakbym miał poczucie, że będę tu zawsze. Czyli nie wstrzymuję żadnych procesów, nie podejmuję działań pozorowanych, nie gram na zwłokę i nie odkładam problemów do szuflady.

Podczas realizacji budowy drogi firmie jednego dnia wypowiedziano kontrakt na budowie A, a drugiego dnia wygrała przetarg na budowę B. Ten przykład, chodzi o firmę Salini Polska, bulwersuje. I ta firma potem zawala jeszcze kilka innych budów, a mimo to będzie startowała w kolejnych przetargach. Powiedział Pan niedawno, że nie ma mechanizmów prawnych, które mogłyby zablokować start takiej firmy w przetargu. Ale dlaczego ich nie stworzyć?

Mamy taką dyrektywę unijną, która jest zaimplementowana do polskiego ustawodawstwa, więc musimy jej przestrzegać. Zgłaszaliśmy wiele uwag do ustawy Prawo zamówień publicznych, uczestniczyliśmy w spotkaniach, które organizował Urząd Zamówień Publicznych, dzieliliśmy się doświadczeniami



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się