fot. Stefan Czerniecki (4)

Wilgotna susza

​IRAN \ FUMAN

numer 2431 - 13.09.2019Podróże

Dziś wizyta w Fumanie, niby zwykłym irańskim mieście, ale z dumną historią. Niestety już tylko historią. I mimo że mieścina dziś już mocno podupadła, to jest w niej coś, przez co wizytę tutaj zapamiętam na dłużej.

Brudne szyby. Stalowe framugi okienne. Na pierwszy rzut oka można się poważnie zastanawiać, dlaczego wkoło wyglądającego na podupadły budynku gromadzi się naraz tyle ludzi. Właściwie wyłącznie samych mężczyzn. Kobiet w kolejce nie dostrzegam. Panowie serdecznie się witają. Padają sobie w ramiona jak dawno niewidziani kumple. Jeden podtrzymuje troskliwie pod rękę seniora – pan wygląda na minimum 90 lat. On także ściska dłoń kolejnym stojącym w długiej kolejce.

Wreszcie ktoś znajdujący się w środku obleganego budynku otwiera na oścież wąskie, poziome okno. Zaczynam powoli rozumieć, co tu się zaraz odbędzie. To okno to nic innego, jak odpowiednik naszych okienek w rodzimych kioskach z prasą. Zaś ten budynek to piekarnia. Panowie przyszli po poranne pieczywo. A że irański chleb (po irańsku: nun) to swojego rodzaju wizytówka tego kraju, warto zatrzymać się wraz z panami w kolejce i skosztować lokalnego specjału. Tym bardziej że i u mnie kiszki coraz odważniej grają dostojnego marsza.

I niech nie zrazi nas wygląd wypieku. Faktycznie, nie wygląda to najlepiej. Zwłaszcza w oczach Europejczyka przyzwyczajonego do idealnie okrągłych bułeczek, podłużnych bagietek oraz obłych bochenków chrupiącego chleba. Ten będzie wyglądał bardziej jak dziurawy… krowi placek. Nazywają go sangak. To od irańskiego słówka „kamień”. Skąd ta etymologia? To bardzo proste. Chleb pieczony jest w głębokim glinianym tandorze, którego dno wyściela się uprzednio drobniusieńkimi kamyczkami. Stąd tak charakterystyczne wklęśnięcia, a gdzieniegdzie czasem i dziury w wypieku.

I niech nas nie zmyli wrodzony pośpiech. Kupiliśmy sangak? Świetnie. To teraz nigdzie jeszcze nie uciekajmy. Raczej połóżmy go na stojącą tuż obok piekarni stalową kratkę



zawartość zablokowana

Autor: Stefan Czerniecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się