​Wykorzystać swój czas

numer 2453 - 09.10.2019

Chcę przekonać selekcjonera, że warto mnie powołać także w przyszłości. Ucieszę się z każdej minuty spędzonej na boisku. Myślami już wybiegam do tego, co wydarzy się w czwartek i niedzielę – mówi powołany do reprezentacji Polski Dominik Furman, pomocnik Wisły Płock.



Wracasz do reprezentacji po kilku latach przerwy. Byłeś zaskoczony powołaniem?



Nie nastawiałem się na to, że trener Jerzy Brzęczek do mnie zadzwoni, ale bardzo się ucieszyłem, że dostrzegł moja dobrą formę i zaprosił mnie na zgrupowanie. Jeszcze nie mieliśmy okazji porozmawiać. Zresztą nie wiem, czy to jest potrzebne. No bo co miałby mi powiedzieć trener? Że liczy na to, że wejdę w którymś meczu na 5 czy 10 minut? Przecież to nie ma większego sensu, spotkanie może się różnie ułożyć.



Mówi się, że z Płocka wyjątkowo blisko do reprezentacji.



Wiem, że są się takie opinie. Przecież trener Brzęczek pracował wcześniej w Wiśle. Niektórzy twierdzą, że dlatego powołuje piłkarzy ze swojego klubu. To jest nośne, dobrze się czyta i sprzedaje w internecie. Ale te pytania trzeba kierować do selekcjonera. To on decyduje, komu wysyła nominację. Słyszałem, że rozważał moją kandydaturę albo Janusza Gola z Cracovii. Czemu wybrał mnie? Nie wiem. Jestem zdania, że przynależność klubowa nie ma wielkiego znaczenia, jeśli ktoś dobrze gra w piłkę.



Gdy debiutowałeś w reprezentacji w 2013 r., można było się spodziewać, że po sześciu latach w kadrze będziesz miał kilkadziesiąt występów w dorobku.



Nie wiem, jak odpowiedzieć. To nie ja decyduję o tym, czy przyjeżdżam na zgrupowanie. Najwidoczniej wcześniej nie zasługiwałem na to, aby być w kadrze. Ale teraz jest mój czas



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się