​Starcie między obozem patriotycznym a kosmopolitycznym

numer 2453 - 09.10.2019

Rozmowa JANUSZA WOLNIAKA z europosłem RYSZARDEM CZARNECKIM o nadchodzących wyborach, obozie rządzącym, opozycji i inicjatywach polityka Prawa i Sprawiedliwości.

Wiele osób po stronie rządzącej i po stronie opozycji mówi o dużym znaczeniu nadchodzących wyborów. Czy podziela Pan pogląd, że od tych wyborów zależy to, jaką drogą pójdzie Polska?

To chyba jedne z najważniejszych wyborów w historii Polski. Zdecydują one, czy Polska będzie kontynuowała dobrą zmianę, a więc czy będzie to wzmacnianie państwa polskiego, czynienie z RP kraju bardziej solidarnego, bardziej dla ludzi, czy też będzie tak  jak wcześniej. To jest biało-czarny film, starcie miedzy obozem patriotycznym a kosmopolitycznym. Tak to należy widzieć.

Jak ocenia Pan przebieg obecnej kampanii wyborczej w porównaniu do tej sprzed czterech lat?

Jest ona o tyle inna, że dzisiaj obóz niepodległościowy może mówić nie tylko o tym, co chciałby zrobić, ale też o tym, co zrobił będąc u władzy. To są konkrety. Wcześniej mieliśmy konkretną wizję Polski, plan i program. Teraz mamy katalog spełnionych obietnic. Pod tym względem te wybory rzeczywiście się różnią. Wydaje mi się, że ze strony obecnej opozycji, czyli obozu kosmopolitycznego, jest to kampania dużo bardziej brutalna niż cztery lata temu. Może wtedy nie spodziewali się, że przegrają, a teraz walczą o wszystko.

Dlaczego mimo niepodważalnych sukcesów obecnego rządu opozycja nadal ma znaczący elektorat?

Istnieje coś takiego jak anty-PiS. Spotykam się z pewnym człowiekiem, który kiedyś słuchał z ojcem Wolnej Europy, a dzisiaj mówi tak, jakby słuchał TVN. Są ludzie, którzy zachowują się, jakby byli zaprogramowani. Powtarzają to, co słyszą w TVN czy TOK FM, co czytają na Onecie. Tu nie ma dyskusji, operują oni pewnymi schematami, więc mówienie im o konkretach, liczbach, statystykach, gospodarce jest jak rzucanie grochem o ścianę. To jest swoisty fenomen, że niezależnie od sytuacji gospodarczej czy optymistycznych nastrojów, jeśli chodzi o przyszłość i gospodarkę Polaków, ten anty-PiS będzie. Do tych ludzi nie trafiają żadne argumenty, a według sondaży stanowią oni ok. 1/4 głosujących. Jest to cały czas spora liczba osób odpornych na fakty.

Czy media z zagranicznym kapitałem nie są przeszkodą dla demokracji w Polsce?

Uważam, że nastąpiło tzw. uzachodnienie polskich mediów



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się