W zespole jesteśmy kumplami

WYWIAD \ Z gwiazdą festiwalu Rawa Blues LINDSAY BEAVER rozmawia ROBERT DŁUCIK

numer 2454 - 10.10.2019Wywiad

Lubię czerpać inspiracje z wielu źródeł – mówi perkusistka i wokalistka Lindsay Beaver. Bruce Iglauer, szef słynnej wytwórni bluesowej Alligator Records, nazwał ją kiedyś ukochanym dzieckiem Amy Winehouse i Little Richarda. Beaver będzie można usłyszeć już w sobotę na Rawa Blues Festivalu.

W świecie bluesa i rocka nie ma wielu kobiet grających na perkusji, łączących bębnienie z wokalem – jeszcze mniej. Postrzegasz siebie jako prekursorkę?

Nie patrzę na to w ten sposób. Nigdy nie myślałam zbyt wiele o tym, że to może być coś niezwykłego... Tak było do momentu, gdy zaczęłam grać więcej tras koncertowych. Zdałam sobie wtedy sprawę, że faktycznie robię coś bardziej niekonwencjonalnego, niż początkowo sądziłam.

Jako nastolatka fascynowałaś się muzyką Tupaka. Zdarza Ci się wciąż słuchać hip hopu? Uważasz, że blues i hip hop mają ze sobą wiele wspólnego?

Nadal kocham hip hop! Zdecydowanie! Te dwa gatunki muzyczne mają ten sam groove i klimat. Blues i hip hop wywodzą się z kultury Afroamerykanów i obydwa narodziły się z opowiadania historii związanych z tą kulturą. Są więc ze sobą mocno powiązane. Czasem myślę, że nie jestem prawdziwą artystką bluesową. Lubię różne rzeczy... Uważam, że blues może być muzyką dla każdego, aczkolwiek zawsze tkwi we mnie poczucie, że pożyczam coś od Afroamerykanów i ich kultury. Staram się okazywać szacunek wobec niej i znaleźć własną drogę interpretacji, ale nigdy nie jest to kopiowanie



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się