Na mszy św. chcemy śpiewać po polsku

fot. Antoni Chodorowski/Gazeta Polska
fot. Antoni Chodorowski/Gazeta Polska

​HISTORIA \ Jak mieszkańcy Krzycka Wielkiego swojego kościoła bronili

Śpiewy w wykonaniu obu nacji – Polaków i Niemców. Wzajemne przepychanki, wreszcie bijatyka. To wszystko działo się w jednym z wiejskich wielkopolskich kościołów. Krzycko Małe to wieś w powiecie leszczyńskim, która łączy się z Krzyckiem Wielkim. Do roku 1840 była to miejscowość całkowicie polska, a więc i nabożeństwa w miejscowym kościele odprawiane były po polsku. W 1840 r. władze sprowadziły jednak ze Śląska niemieckiego proboszcza o nazwisku Miczek. Ten okazał się zagorzałym germanizatorem, ściągającym tu ludność niemiecką. I to na taką skalę, że wkrótce msze zaczęły być odprawiane wyłącznie po niemiecku, co Polacy znosili pokornie. Ks. Miczek był tam proboszczem przez 11 lat. Po jego wyjeździe nic się jednak nie zmieniło. Aż do roku 1872, gdy władze duchowne mianowały proboszczem ks.
     

13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze