Seksistowskie kadry

Edukacja seksualna społeczeństwa nie ma żadnego sensu i oczywiste jest, że nie ochroni go przed pedofilami, molestowaniem, gwałtami, szowinizmem itd. Nigdzie na świecie to się nie sprawdziło i patologii nie wyeliminowało. Skoro tak, to po co cała ta dyskusja? To proste. Chodzi o etaty. Można przyjąć, że lista tych edukatorów będzie równa liczbie katechetów w szkołach. Z tego prosty wniosek, że w teren ruszy 30 tys. edukatorów przeszkolonych przez NGO, którzy mają nieść kaganek oświaty. Szybko więc wytworzymy strukturę, na bazie której można działać. Oczywiście można ten plan bardzo szybko zaorać. Wystarczy, żeby na edukatorów seksualnych zgłosiło się 30 tys. katechetów i po prostu zrobiło odpowiedni papier, zyskując dodatkowy etat. Idę o zakład, że
86%
pozostało do przeczytania: 14%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl