​Bóg w bagażniku esbeckiego fiata

Miałem wtedy 12 lat i byłem ministrantem na poznańskim Sołaczu. Dwa miesiące po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki była Wigilia. I wtedy usłyszałem to, co Polacy podawali sobie z ust do ust, za Radiem Wolna Europa. Oto pod kościołem na warszawskim Żoliborzu ktoś postawił fiata 125p. W jego bagażniku zrobiono żłóbek – Dzieciątko, sianko, gałązki choinki i lampki. Polska, słysząc o tym wydarzeniu, płakała jak długa i szeroka. Bo dwa miesiące wcześniej w bagażniku fiata 125p esbecy wieźli na śmierć ks. Jerzego. Za sprawą „pojazdu betlejemskiego” Jerzego Kaliny uporządkowane zostały kwestie zła i dobra. Grozy z jednej i pewności zwycięstwa dobra z drugiej. I każde dziecko to rozumiało. A Kalina, awangardowy artysta,
61%
pozostało do przeczytania: 39%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze