Chile pogrąża się w chaosie

AMERYKA POŁUDNIOWA \ W wyniku trwających od kilkunastu dni protestów w Chile zginęło już co najmniej osiem osób, a ponad 1,4 tys. zostało aresztowanych. Zdaniem prezydenta Chile Sebastiana Pinery w kraju toczy się wojna. Bezpośrednią przyczyną wybuchu protestów w Chile były podwyżki cen biletów na metro w Santiago de Chile z 800 peso na 830 peso (ok. 1,04 euro). Demonstracje zaostrzyły się w weekend, kiedy to doszło do napadów na sklepy i podpaleń autobusów oraz stacji metra. Sami zaś manifestanci wznosili na ulicach barykady i starli się ze służbami, które użyły przeciw nim gazu łzawiącego i armatek wodnych. W wyniku starć z policją w stolicy Chile aresztowano w piątek ponad 300 osób. Sytuacja ta zmusiła prezydenta kraju do wprowadzenia stanu wyjątkowego w stolicy na co najmniej 15 dni
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze