„Boże Ciało” wbija w fotel

fot. mat. pras./d
fot. mat. pras./d

​FILM \ Obraz Jana Komasy jest kandydatem do Oscara dla najlepszego filmu międzynarodowego

Jan Komasa „Bożym Ciałem” udowodnił, że można o wierze, religijności i duchowości opowiedzieć bez taniego moralizatorstwa, łatwych recept i wpadania w stereotypy. W jego obrazie nie ma nic oczywistego, ale jest prawda, która bije od pierwszej do ostatniej sceny. W głównym bohaterze jest zaś coś magnetycznego, co sprawia, że film trzyma w napięciu. Sam reżyser mówi, że lubi tematy, które igrają z losem.
Osiemnastoletni chłopak w 2011 r. zjawia się w mazowieckiej wsi i podaje się za księdza. Pojawia się na plebanii i zastępuje schorowanego księdza, który przebywa na urlopie. Przez dwa miesiące pełni posługę kapłańską. Charyzmatyczny młodzieniec potrafi głosić piękne kazania o miłosierdziu i wybaczaniu, ale też nie waha się skarcić wiernych za obłudę. Ubiera się w zwykły dres, po kapłańskich obowiązkach dołącza do miejscowych chłopaków i gra z nimi w piłkę. Wątpliwości budzi jego zachowanie, które nie przystoi stanowi duchownemu. Fałszywy ksiądz ogląda u sąsiada mecze, pije piwo i zdarza mu się siarczyście zakląć. Poza tym wygląda bardzo młodo. Gdy zostaje aresztowany, okazuje się, że nie ma nawet matury. Tyle prawdziwej historii, która stała się fabularną osnową scenariusza napisanego przez bardzo młodego Mateusza Pacewicza.
Fałszywy przewodnik duchowy
Główny bohater filmu, dwudziestoletni Daniel – jak mówi reżyser – łączy w sobie diabła i anioła. Poznajemy go w scenie przemocy w poprawczaku. Daniel przechodzi przemianę pod wpływem charyzmatycznego księdza, zamierza nawet wstąpić do seminarium, ale ksiądz mu to odradza ze względu na kryminalną przeszłość. Chłopak zostaje warunkowo zwolniony i udaje się na drugi koniec Polski do pracy w zakładzie stolarskim. W drodze daje się poznać jako średni materiał na duchownego: bierze udział w libacji, sięga po narkotyki, uprawia seks z przypadkowo spotkaną dziewczyną. Po przyjeździe zamiast do zakładu kieruje się do pobliskiego kościoła, gdzie podaje się za kapłana. Nie kieruje się potrzebą wygodnego życia bądź chciwością. Jego motywacja jest głębsza i bardziej skomplikowana – wiemy, że w poprawczaku przeszedł przemianę. Korzysta ze zbiegu okoliczności i zastępuje proboszcza, który wyjeżdża na odwyk.
Młody „ksiądz” musi sobie poradzić nie tylko z pełnieniem obowiązków kapłana, ale przede wszystkim z tragedią, która spotkała miejscową społeczność. W wyniku wypadku giną młodzi ludzie i kierowca, który zostaje obwiniony za ich śmierć. Daniel radzi sobie w nowej roli nadspodziewanie dobrze. Głosi piękne kazania, w przejmującej scenie udziela też ostatniego namaszczenia umierającej kobiecie. Szybko zyskuje poważanie i sympatię ludzi, co na prowincji, gdzie proboszcz jest kimś więcej niż tylko kapłanem, nie jest wcale takie oczywiste. Potrafi rozmawiać z młodzieżą na trudne tematy, w spontaniczny sposób próbuje też pomóc rodzicom poradzić sobie z tragedią, która ich dotknęła, i naprawdę mu się to udaje. Ludzie odwracają się od niego, gdy chce urządzić pogrzeb napiętnowanego kierowcy, choć część z nich dołącza do konduktu pogrzebowego. „Boże Ciało” to film, który stawia pytania o granice dobra i zła, nie dając przy tym jednoznacznej odpowiedzi. Czy dobro zrodzone na fundamencie oszustwa w istocie pozostaje nadal dobrem?
Siła prawdy
Po „Klerze”, który w zamyśle miał być diagnozą polskiego duchowieństwa, a stał się jego karykaturą, czy „Twarzy” Małgorzaty Szumowskiej, w której polska prowincja została ukazana stereotypowo, sztucznie i zgodnie z przyjętą tezą, wreszcie pojawił się film, którego wielką siłą jest prawda. I doskonale widać to po głównym bohaterze, który jest postacią z krwi i kości. Bartosz Bielenia ma w sobie coś magnetycznego, hipnotyzującego, momentami przerażającego, a jednocześnie autentycznego. Mówi się, że jego fizjonomia sprawia, że mógłby zagrać zarówno anioła, jak i psychopatę. Absolwent krakowskiej PWST, aktor bardziej teatralny niż filmowy, dał się poznać krytykom i szerszej publiczności w komedii muzycznej „Disco polo”. Bielenia, który ma dopiero 28 lat, w „Bożym Ciele” ujawnił swój ogromny talent. Sukces obrazu Komasy to w dużej mierze jego zasługa. Kroku dotrzymuje mu Eliza Rycembel, aktorskie odkrycie ostatnich lat.
Jan Komasa jest też bacznym obserwatorem polskiej prowincji. Jego obraz nie jest tak przerysowany jak „Twarz” Szumowskiej, w której Polacy katolicy zostali ukazani jako źródło zła. Komasa jest krytyczny wobec mieszkańców prowincji, ale nie tak jednostronny jak Szumowska. W „Twarzy” główny bohater zostaje odrzucony przez społeczność, która go zna, ale nie potrafi zaakceptować jego odmienności. U Komasy odrzucona przez miejscową społeczność zostaje wdowa po kierowcy, który zostaje obarczony winą za wypadek młodych mieszkańców wsi, choć – jak się okazuje – nie wiadomo, co się właściwie stało dnia, gdy zginęła cała siódemka. Nie jest to jednak wykluczenie prymitywne, lecz podszyte wielką tragedią, z którą najbliżsi tych, którzy zginęli, nie umieją sobie poradzić. Komasa pokazuje uniwersalny mechanizm, który powstaje wówczas, gdy dochodzi do niezrozumiałej tragedii, np. gdy giną młodzi ludzie. Trzeba zatem znaleźć winnego, którym staje się mężczyzna kierujący drugim pojazdem, a pośrednio odpowiedzialnością zostaje obarczona jego żona. Okazuje się, że młody ksiądz jest w stanie uleczyć niektórych z bólu, nienawiści, pomóc im w niekonwencjonalny sposób pokonać złość, która nimi zawładnęła.
Kandydat do Oscara
Film ma też kilka fabularnych niedociągnięć. Nie wiadomo np., jak chłopak wychodzący z poprawczaka wchodzi w posiadanie koloratki albo dlaczego pracodawca ze stolarni nie upomina się o pracownika, który nie pojawił się w pracy. Jednak trudno zgodzić się z głosami części krytyków, że u Komasy roi się od nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności, a już zarzucanie mu, że nie trzyma się zasady prawdopodobieństwa, jest kompletnym nieporozumieniem. Kulą w płot są też zarzuty, jakoby napięcie między bohaterami zamiast narastać zanikało. Dramaturgia narasta aż do ostatniej sceny filmu, eksplozja następuje w ostatniej jego scenie, w której Daniel musi zmierzyć się z „demonem” z poprawczakowej przeszłości.
„Boże Ciało” to obraz o silnej potrzebie duchowości, przemianie, szukaniu akceptacji, zmaganiu się z tragedią. Obraz Jana Komasy został już nagrodzony na festiwalach w Toronto, Wenecji i AL Dżunie (Egipt). Jest też polskim kandydatem do Oscara dla najlepszego filmu międzynarodowego. Film został doceniony przez publiczność i krytyków w naszym kraju. „Boże Ciało” wbija w fotel, stawia ważne pytania, ale nie daje gotowych odpowiedzi, prowokuje do myślenia, wreszcie jest popisem gry aktorskiej nie tylko Bartosza Bieleni i Elizy Rycembel, lecz także Aleksandry Koniecznej czy Łukasza Simlata.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze

  • fot. Adam Chełstowski/Forum

    Co dalej z kukizowcami?

    Od pewnego czasu pojawiały się doniesienia, że Kukiz’15 wejdzie we współpracę ze Zjednoczoną Prawicą. Politycy tej partii konsekwentnie dementowali te informacje. Temat wydaje się jednak...
    Autor: Adrian Siwek
    Dział: Temat Dnia
  • fot. Archiwum prywatne/d

    Trwa wojna o apteki

    Inspektorzy farmaceutyczni coraz częściej cofają zezwolenia na działalność aptek należących do sieci. „Codzienna” o skutki tej budzącej kontrowersje interpretacji przepisów zapytała Marka Tomkowa,...
    Autor: Piotr Nisztor
    Dział: Polska
  • fot. WANA NEWS AGENCY / Reuters/Forum

    Izrael na muszce potentata atomowego

    Po raz kolejny diabelskie dłonie światowej arogancji zostały splamione krwią. Odpowiemy w stosownym czasie – oświadczył prezydent Iranu Hasan Rouhani, oskarżając Izrael o zabicie...
    Autor: Joanna Kowalkowska
    Dział: Świat
  • fot. Miroslaw Pieślak/Forum

    Szturm na sklepy w galeriach

    Od sobotniego poranka większość parkingów przed centrami i galeriami handlowymi zapełniała się samochodami, a przed wejściami do nich ustawiały się długie kolejki. To efekt wejścia w ...
    Autor: Paweł Woźniak
    Dział: Gospodarka
  • fot. mat. pras./d

    Tak grał Janko Muzykant

    To była największa sensacja ostatnich kilkudziesięciu lat. Kiedy w sierpniu tego roku w prywatnych zbiorach we Włoszech odnaleziono zagubioną, nagraną na płytę winylową, ścieżkę dźwiękową...
    Autor: Sylwia Krasnodębska
    Dział: Kultura
  • fot. Miguel Angel Polo / EFE/Forum

    Z Rumunią poszło łatwo

    Reprezentacja Polski koszykarzy pokonała w „bańce” w Walencji Rumunię 91:61 (24:7, 21:17, 26:23, 20:14) w meczu eliminacji mistrzostw Europy 2022. W poniedziałek Biało-Czerwoni...
    Autor: Krzysztof Oliwa
    Dział: Sport