​Jak Maciej Czeredys zabytki ochraniał

numer 2482 - 14.11.2019

18 października 2006 r. uwagę przechodniów przykuł rząd kilkunastu osób pikietujących siedzibę Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków (WUOZ) w Warszawie, znajdującą się wtedy w kamienicy przy ul. Jasnej 10. Na jednym z transparentów można było przeczytać pokaźnych rozmiarów napis: „Macieju Czeredysie! Broń zabytków albo odejdź!”.

Co spowodowało tak gwałtowną reakcję społecznych obrońców kulturowego dziedzictwa? Maciej Czeredys był w tym czasie urzędnikiem pełniącym obowiązki mazowieckiego wojewódzkiego konserwatora zabytków. Mimo ponawianych wniosków konsekwentnie ignorował żądania społeczników domagających się anulowania zagrażających zabytkom rozstrzygnięć jego poprzednika Ryszarda Głowacza. Protest niewiele pomógł. Dopiero decyzja Jacka Sasina, w 2007 r. wicewojewody mazowieckiego, który zarządził w WUOZ kontrolę, doprowadziła do usunięcia Czeredysa z tego urzędu.

Maciej Czeredys nigdy nie wycofał się z blokowania wpisu do rejestru zabytków zabudowy dawnej odlewni Braci Łopieńskich przy ul. Hożej 55 (obiekt nie istnieje), willi Arpada Chowańczaka przy ul. Morskie Oko 5 (budynek w ostatnim momencie uratował przed buldożerami Tomasz Merta, w tym czasie generalny konserwator zabytków) oraz budynku administracyjnego Centralnego Dworca Pocztowego przy ul. Chmielnej 75 (zabytek zburzono).

W tym ostatnim przypadku stolica straciła jedną z najcenniejszych pamiątek Powstania Warszawskiego. Dworzec został zdobyty 3 sierpnia 1944 r. i utrzymany do upadku powstania. W tym czasie stanowił kluczową redutę blokującą Aleje Jerozolimskie



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się