​Wyprawa po kamień pamięci

numer 2482 - 14.11.2019

XXX Międzynarodowy Memoriał Marka Petrusewicza odbędzie się 15–16 listopada na pływalni przy ul. Wejherowskiej 34 we Wrocławiu. Zawody, z wieloletnią tradycją, stały się jedną z największych tego typu imprez pływackich w kraju. Oprócz czołowych polskich i zagranicznych pływaków startują w nich również zawodnicy niepełnosprawni. Podczas dotychczasowych edycji wielokrotnie padały rekordy Polski juniorów oraz rekordy Europy.

Marek Petrusewicz jako pierwszy Polak pobił rekord świata w pływaniu. Rewelacyjny, jak na tamte czasy, wynik – 100 metrów stylem klasycznym w 1 min 10,09 s – osiągnął na basenie numer 1 we Wrocławskich Zakładach Kąpielowych przy ul. Teatralnej. To była sensacja.

Wynik nie był przypadkowy, kilka miesięcy później, w maju 1954 r., poprawił własny rekord. Stał się gwiazdą, najbardziej rozpoznawalnym wrocławskim sportowcem. Na mistrzostwach Europy w Turynie zdobył srebrny medal. To nie tylko wybitny sportowiec, lecz także tragiczna postać. Życie go nie szczędziło. Choroba Bergera spowodowała, że amputowano mu najpierw jedną, później drugą nogę. Zmarł w wieku 58 lat.

Witold Wasilewski, pomysłodawca zawodów, postanowił zrealizować jeszcze inny pomysł związany z Petrusewiczem. – Marek urodził się wprawdzie w Wilnie, ale pierwsze lata swojego życia spędził w rodzinnym majątku we wsi Melechy, leżącej na terenach II Rzeczpospolitej – dzisiaj to tereny Białorusi. Urodziłem się w powojennym Wrocławiu, ale jestem synem Kresowiaków z Wołynia, którzy tak jak setki tysięcy Polaków przeszli gehennę zsyłki na Sybir i zostali wyrzuceni ze swoich rodzinnych stron. Pomyślałem, że na jego grobie można by umieścić płytę z epitafium wyrytym na kamieniu przywiezionym właśnie z Melechów. Przy okazji nadania imienia Marka Petrusewicza nowo powstałej pływalni Orbita, na której od trzech lat organizowane są zawody poświęcone jego pamięci, wspólnie z prezesem DOZP Zbigniewem Dubielem i głównym ich organizatorem Grzegorzem Widanką podjęliśmy decyzję o zorganizowaniu wyjazdu po kamień – mówi Witold Wasilewski.

Lato 1939 r., majątek Melechy na Nowogródczyźnie. Pięcioletni Marek pod nadzorem ojca i starszego brata Stanisława uczy się pływać w wijącej się jak wąż rzeczce Szczara. Szybko się jednak zniechęca. Bardziej od pływania interesują go żaby. Z zaciekawieniem śledzi, jak symetrycznie przebierają kończynami. Potem stara się je naśladować. Tak, wedle rodzinnej legendy, wyglądały początki sportowej kariery Petrusewicza.

– Jedyną informacją o miejscach, w które się udawaliśmy, były rosyjskie nazwy miejscowości na mapie w internecie i informacje zawarte w ksią?ce Wojtka Wiesnera pt. ?Jaki by? Marek Petrusewicz??



zawartość zablokowana

Autor: Albert Łyjak


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się