Buce kontra pasjonaci

​KINO \ 7 tys. obrotów i zadajesz sobie pytanie, kim jesteś

numer 2489 - 22.11.2019Kultura

Ryk potężnych silników najsłynniejszych samochodów wyścigowych, ekscytująca rywalizacja twórców aut i kierowców w morderczym wyścigu, magnetyzujący Matt Damon i Christian Bale, a do tego świetnie oddany barwny klimat lat 60. Choć film „Le Mans ‘66” trwa ponad 2,5 godziny, czas ten mija w zawrotnym tempie, niczym wykrzesywane na ekranie prędkości. Od dziś w kinach.

To film pełen ekscytacji. Emocje nie opuszczają na długo po wyjściu z seansu. Reżyser James Mangold („Logan: Wolverine”, „Przerwana lekcja muzyki”) zadbał o każdy szczegół, jak w konstrukcjach najlepszych maszyn, którym poświęca swój najnowszy obraz. Ukazuje rywalizację między Fordem i Ferrari oraz ich walkę o dominację w 24-godzinnym wyścigu wytrzymałościowym Le Mans. Ale drąży głęboko, zanurza się w różne postaci, ich charaktery, uosobienie i postawy życiowe. Sprawnie balansuje między bufonami, którym zależy tylko na kasie, poklasku i uznaniu, a wielkimi pasjonatami motoryzacji, którzy mają ideały i wspaniałe marzenia. Są więc cyniczni do bólu ludzie Forda – ubrani w najlepsze garnitury i sztuczny uśmiech. W drugiej grupie zaś projektanci samochodów Carroll Shelby (cudowny Matt Damon) i kierowca Ken Miles (Christian Bale za tę rolę zdecydowanie zasłużył na Oscara). „7 tysięcy obrotów i zadajesz sobie pytanie, kim jesteś” – mówi Miles



zawartość zablokowana

Autor: Anna Krajkowska


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama