Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Samotność w mazowieckim pejzażu

Dodano: 18/12/2019 - numer 2511 - 18.12.2019
Twórca wybiera z otaczającej go rzeczywistości te treści, które są dla niego istotne. Jeśli Państwo skupią się, to dojdą do przekonania, że moja postawa wobec sztuki jest moją własną, a nie dyktowaną naporem obowiązujących trendów czy też wszechobecnych konwencji – powiedział, otwierając wystawę swoich obrazów w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej, Janusz Lewandowski.
Wiem, że istnieje historia. Mam swoje inspiracje. Nie szukam nowości, bowiem prawdziwa nowość to próba świadomego definiowania poprzez formę swojej duchowości. I tylko to – dodał artysta. Dystansując się od krzykliwej współczesnej, najczęściej propagandowej sztuki, Janusz Lewandowski w swoich obrazach wykazuje zdumiewającą społeczną intuicję, pozwalającą mu już przed laty dostrzec jedną z najboleśniejszych przypadłości współczesnego świata. Samotność wśród tłumów udających wspaniałą zabawę okazuje się cichą, ale dramatyczną bolączką naszych czasów. Obrazy Lewandowskiego, niezależnie od tytułów nawiązujących czy do Biblii, czy mitologii, najczęściej ukazują samotne postacie w bezkresnym pejzażu. Wcześniejsze płótna artysta zapełniał jeszcze nielicznymi detalami, które błyskotliwie dobranymi barwami łagodziły ból samotności. W ostatnich pracach Lewandowskiego z lat 2018–2019 detali już nie ma, syntezę pustego pejzażu uzupełniają tylko od czasu do czasu pozbawione konarów kikuty szarozielonych drzew. Również kolorystyka ostatnich obrazów jest bardzo oszczędna, wręcz monochromatyczna.
Czy w tym przygnębiającym krajobrazie, przenikniętym smutkiem samotności, dostrzega artysta pustkę świata, który odwraca się od Boga? Czy często plecami zwrócone do widza, samotne postacie w zgaszonych, pozbawionych nadziei barwach mają nam coś uzmysłowić, podpowiedzieć, uchylić tajemnicę przemijania? Na te pytania widz musi sobie sam odpowiedzieć.
Wielowymiarowość myśli, które proponują widzowi obrazy Lewandowskiego, na drugi plan przesuwa liczne porównania jego twórczości do malarstwa romantycznego czy do symbolizmu Jacka Malczewskiego. Artysta nie uchyla się od fascynacji takim właśnie malarstwem, czego oczywistym dowodem są tytuły „Thanatos”, „Salome”, „Flora” czy „Godziny ciszy”, nie wypiera się też sentymentu do płaskiego mazowieckiego krajobrazu. Trzeba docenić tę szczerość, ale dostrzec to, co jest już tylko artystyczną inwencją samego Lewandowskiego. Mnie osobiście brak tu jednak tego dawnego barwnego widnokręgu nadziei.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze