Prezydent otworzył usta

Komorowski się zaplątał

Gdy Bronisław Komorowski otwiera publicznie usta, jego słuchacze zamierają w oczekiwaniu, że znowu coś palnie. I przeważnie się nie zawodzą. Tak jak ostatnio w rzeszowskich zakładach lotniczych. Tam prezydent sam poczuł się zaskoczony swoim paplaniem. – Dziękuję za kawałek turbiny. Turbina jest Polsce potrzebna – wypalił ni z gruchy, ni z pietruchy. Przemówił tak mądrze po tym, gdy dostał w prezencie kawałek żelastwa od szefów WSK „PZL-Rzeszów”. Zanim popisał się refleksem, obracał podarunek w ręku i zastanawiał się, jak ma zareagować. Turbiny w życiu na oczy nie widział i musiał wierzyć na słowo, że to jest właśnie to, co dostał. Po chwili Komorowski się otrząsnął. I znów zaczął gadać. O „inżynierskim romantyzmie”. W tym momencie na sali było już jak zwykle. On mówił, a słuchacze coraz
     

86%
pozostało do przeczytania: 14%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze