Banaśgate, czyli telenowela, która szkodzi państwu

​FELIETON \ Sprawa prezesa Najwyższej Izby Kontroli

numer 2512 - 19.12.2019Publicystyka

Kryzys wokół Mariana Banasia trwa w najlepsze i nic nie zapowiada szybkiego rozwiązania wyniszczającego sporu. Obóz rządowy może oczywiście pójść drogą wyciszenia konfliktu z szefem Najwyższej Izby Kontroli, ale nie tak wyobrażano sobie początek kolejnej kadencji u steru władzy.

Pod koniec września TVN-owski „Superwizjer” uderzył w Mariana Banasia sprawą krakowskiej kamienicy, w której jak gdyby nigdy nic gangsterzy wynajmują pokoje na godziny. Jeden z nich wyciągnął telefon w obecności reporterów i stwierdził, że zadzwoni do szefa NIK w celu uzyskania wyjaśnień. Fatalnie to wyglądało? Mało powiedziane – TVN dostał prezent na talerzu, a PiS postanowiło w ogóle nie poruszać tej sprawy. I to był poważny błąd, co uwypukliła następująca lawina wydarzeń.

Jak pech, to pech

– CBA ma wątpliwości

Nie mamy na razie podstaw ku temu, by sądzić, że Marian Banaś wiedział o tym, co się wyprawia w kamienicy na krakowskim Podgórzu, o rozkwitającym pod jej dachem seksbiznesie. Natomiast już to, że w oświadczeniu majątkowym wpisał dochód z wynajmu nieruchomości i dwóch sporych mieszkań w wysokości 65 tys. zł za rok 2018, musiało budzić podejrzenia. Nie ma znaczenia sposób, w jaki Bertold Kittel przygwoździł Banasia. Trudno podejrzewać, by nagle redaktora oświeciło i spędzał dnie i noce przed kamienicą przy ul. Krasickiego w Krakowie, rozmawiając ze zrozpaczonymi sąsiadami i nasłuchując odgłosów dobiegających z okien. Mogę zakładać, że dostał cynk, prosto obliczył, ile można zarobić z wynajmu w atrakcyjnej lokalizacji w mieście, i pojechał sprawdzić, czy to rzeczywiście tak tania nieruchomość.

Marian Banaś tymczasem oświadczył, że mamy do czynienia z „kampanią oszczerstw i pomówień”, a kamienicę wynajmował ojcu nagranego gangstera, skazanego dziwnym trafem prawomocnym wyrokiem. PiS wyraźnie wzięło tłumaczenia szefa NIK za dobrą monetę, tym bardziej że świeżo upieczony kontroler polskich instytucji zapowiedział szczegółowe wyjaśnienie wątpliwości. Do grudnia jednak od szefa NIK niczego nowego się nie dowiedzieliśmy. Historia z przekazaniem kamienicy Banasiowi przez AK-owca w zamian za opiekę również nie brzmiała poważnie. Jeśli dodamy do tego aż 23 nieścisłości, jakie wykazało CBA w oświadczeniach majątkowych, to naprawdę trudno współczuć szefowi NIK i uważać, że absolutnie wszystko wokół niego dzieje się przez przypadek. „Rzeczywiście ta niższa cena wzięła się stąd, że kamienica miała być kupiona na podstawie umowy przedwstępnej i w finale, później, już przy rozliczeniu, ta cena miała być wyrównana” – wyjaśniał Banaś. Według niektórych prawników był to klasyczny sposób na uniknięcie podatku od czynszu. Mowa nie tylko o kłopotach szefa NIK. Banaś pełnił przecież funkcję wiceministra finansów i nadzorował polską skarbówkę, współtworząc Krajową Administrację Skarbową.

Nikt mu zasług nie ujmuje w rozliczaniu mafii VAT-owskiej, ale czy naprawdę nie ma problemu, gdy trzech jego współpracowników siedzi właśnie w areszcie z podejrzeniem działalności w zorganizowanej grupie przestępczej? Chodzi o Arkadiusza B., byłego dyrektora Krajowej Szkoły Księgowości, Krzysztofa B., bardzo ważnej postaci w departamencie kontroli celnej, oraz Andrzeja S., który pracował jako urzędnik warszawskiej skarbówki. Grupa zwalczała lukę w obiegu VAT w latach

2015–2018, a jednocześnie okradała państwo w tym czasie, gdy bohater tekstu był podsekretarzem stanu w resorcie finansów. Znów możemy zrzucić winę na przypadek i pech, który niezmiennie doskwiera Banasiowi.

Zamiast dymisji zwarcie na ostro

Po kontroli CBA i wysłaniu wniosków do prokuratury białostoccy śledczy wszczęli śledztwo w sprawie ukrywania informacji w oświadczeniach majątkowych Banasia. Gdy ciemne chmury zaczęły zbierać się nad szefem izby, Jarosław Kaczyński i minister Mariusz Kamiński poprosili go o złożenie dymisji z pełnionego urzędu



zawartość zablokowana

Autor: Grzegorz Wszołek


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się