Złote myśli opozycji w 2019 r.

POLITYKA \ Dwanascie miesięcy z gangiem Olsena

numer 2520 - 31.12.2019Polska

Ubiegły rok obfitował w przełomowe wypowiedzi polityków opozycji. Dowiedzieliśmy się, czym rzyga Sławomir Neumann, jak wyginęły dinozaury, kto ugryzł Lecha Wałęsę i gdzie mieszka matka natura. Oto subiektywny wybór wypowiedzi opozycji z ubiegłego roku.

Kontrowersyjnych wypowiedzi polityków opozycji było tak dużo, że wymagają one tematycznego pogrupowania. Oto próba usystematyzowania dorobku elity narodu w kilku kategoriach.

Ekologia

W tym roku nie zabrakło wypowiedzi odnoszących się do przyrody i szeroko pojętej ekologii. Swój wkład wniosła Małgorzata Kidawa-Błońska, która postanowiła zabrać głos na temat przekopu Mierzei Wiślanej. – Skoro natura nie zrobiła tego przekopu, to wydaje mi się, że to nie ma sensu. Gdyby natura chciała, żeby był tam przekop, to by był – stwierdziła była kandydatka KO na premiera i obecna kandydatka na prezydenta w rozmowie z dziennikarzem programu śledczego Anity Gargas. Złośliwi twierdzą, że odtąd nie ma wątpliwości, że matka natura mieszka w Moskwie, gdyż to właśnie Rosja najbardziej sprzeciwia się przekopowi.

Jeszcze większą sławę postanowiła zdobyć Ewa Kopacz, której metafora dotycząca dinozaurów podbiła serca Polaków. Przy okazji okazało się, że działacze PO filmy o Flinstonach biorą za dokumenty. – Przypomnę trochę strasznie dawne czasy. To wtedy, kiedy jeszcze dinozaury były, a ludzie nie mieli żadnych strzelb, nie mieli żadnej broni nowoczesnej, która pozwoliłaby je zabić. Wie pani, co robili? Rzucali kamieniami w tego dinozaura – mówiła w programie „Fakt opinie” była premier polskiego rządu Ewa Kopacz.

Gdy wydawało się, że nic bardziej absurdalnego nie usłyszymy, na scenę wkroczyły one – Klaudia Jachira i Sylwia Spurek, które każdego dnia coraz wyżej podnoszą poprzeczkę. – Z mlekiem nie jest jak z moczem. Nie daje się bez przyczyny. Krowy są gwałcone, żeby zostać zapłodnione. Krowy są gwałcone, by mogły urodzić, by dawać mleko. Żadna krowa, tak jak żadna kobieta, nie daje mleka… proszę spojrzeć, tutaj jest masa kobiet, one nie dają mleka po prostu – powiedziała Sylwia Spurek, europosłanka Lewicy, która pierwsze, co zrobiła po wyborze do Parlamentu Europejskiego, to poddała krytyce… menu w stołówce.

Z kolei świeżo upieczona posłanka Klaudia Jachira w jednym z pierwszych wystąpień postanowiła zapytać retorycznie: „W czym my, ludzie w XXI w., jesteśmy lepsi od tych dzików, od zwierząt? W tym, że chcemy zabijać bezbronne zwierzęta, często lochy ciężarne?”.

Marketing polityczny

Mało kto pamięta, że do wyborów do Parlamentu Europejskiego opozycja szła niemal zjednoczona. W jednej partii spotkali się Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL, postkomuniści z Leszkiem Millerem, Włodzimierzem Cimoszewiczem i Markiem Belką na czele oraz oczywiście Platforma Obywatelska. Kampania wyborcza była obiecująca do 3 maja, gdy na Uniwersytecie Warszawskim wystąpił Donald Tusk. Okazało się, że najbardziej zapamiętane zostały słowa Leszka Jażdżewskiego, który miał być tylko suportem „króla Europy”. – Polski Kościół zaparł się ewangelii, zaparł się Chrystusa. I gdyby dzisiaj Chrystus był ponownie ukrzyżowany, to przez tych, którzy krzyża używają jak pałki, do tego, żeby zaganiać pokorne owieczki do zagrody. Dziś agendę tematów dnia układają nam cyniczni wrogowie nowoczesności, czarnoksiężnicy, którzy liczą, że za pomocą zaklęć i manipulacji złymi emocjami będą w stanie zdobyć władzę nad duszami Polaków. Ale rywalizacja na inwektywy i na negatywne emocje z nimi nie ma sensu, dlatego że po kilku godzinach zapasów ze świnią w błocie orientujesz się, że świnia to lubi. Trzeba zmienić zasady gry” – powiedział Jażdżewski. Ciekawe było to, że gdy porównywał Kościół do świni, klaskał mu Władysław Kosiniak-Kamysz. To miał mu za złe m.in. Waldemar Pawlak. – Ja bym wyszedł z tego pieprzonego spotkania po takim wstępie, jaki Jażdżewski zrobił – mówił były lider ludowców. Politycy totalnej opozycji dążyli w tym czasie do starcia z konserwatywnymi wartościami i Kościołem.

Jeszcze w czasie ciszy wyborczej przed głosowaniem do PE w Gdańsku zorganizowano manifestację, podczas której profanowano Najświętszy Sakrament. W efekcie opozycja doznała dotkliwej porażki, a ludowcy, złośliwie nazywani PSL-GBT, postanowili wyjść z koalicji i wystartować w wyborach do parlamentu osobno. Nie była to dobra nowina dla Grzegorza Schetyny, który musiał w końcu pokazać swój program wyborczy. W wielkich bólach stworzono „sześciopak Schetyny”, którego nie umieli zapamiętać politycy KO. – Ja nie jestem od tego, żeby punkt po punkcie znać i cytować („szóstkę Schetyny” – przyp. red.) – stwierdził Tomasz Zimoch, lider łódzkiej listy Koalicji Obywatelskiej do Sejmu w Radiu Zet. Podobne kłopoty mieli Paweł Poncyljusz i… sam Grzegorz Schetyna. W kampanii co chwila jednak politycy opozycji musieli gasić pożary.

Niedźwiedzie przysługi

Szczególnie dwie osoby oddały opozycji niedźwiedzią przysługę. Pierwszy to chyba Paweł Rabiej, który ujawnił plan lewicy. W wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” powiedział wprost. „Nie jestem zwolennikiem zmieniania społeczeństwa na siłę, więc jestem za etapowaniem: najpierw wprowadźmy związki partnerskie, potem równość małżeńską, a na koniec przyjdzie czas na adopcję dzieci”. Paweł Rabiej, wiceprezydent Warszawy, odegrał ogromną rolę w wyborach do PE.

Jesienią w podobny sposób opozycji postanowił pomóc Lech Wałęsa. TW „Bolek” na konwencji wyborczej KO postanowił zaatakować Kornela Morawieckiego. Gdy po kolei zaczęli się odcinać od niego politycy PO, nagle Wałęsa postanowił przenieść swoje sympatie na PSL. Ten go jednak odtrącił. – Podałem Kosiniakowi-Kamyszowi rękę, a on mnie ugryzł. Stracił więc moje zaufanie. To mądry człowiek, ale bez żadnego doświadczenia. Dlatego jest bardzo niebezpieczny. Na pewno na prezydenta się obecnie nie nadaje – powiedział Wałęsa.

Kulisy polityki

Nie można nie wspomnieć również złotych myśli Sławomira Neumanna. „Jeśli będziesz w Platformie, będę cię k…a bronił jak niepodległości”, „w Tczewie są same p…eby, rzygam Tczewem”, „KOD jest niczym, to żadna siła, przybudówka” – to słowa szefa klubu PO-KO Sławomira Neumanna wypowiadane w kuluarowych rozmowach partyjnych. Na taśmach ujawnionych przez TVP Info nie ukrywał, że ma swój elektorat za niezorientowany i bezrefleksyjny. – Będzie Hania Zdanowska, Żuk, Witkowski, Adamowicz, Karnowski, Jaśkowiak. On będzie w takim gronie zacnych ludzi, że, k…a, nikogo to nie ruszy. O tym ci mówię. Nikogo to nie ruszy. Nasz elektorat, ten antypisowski, uzna, że to jest k…a atak PiS, żeby go zabić. I pójdą jeszcze bardziej na niego. Tak to wygląda. W różnych badaniach, k…a, naszych, których oskarżają” – mówił Neumann na taśmach z Tczewa.

Zresztą o tym, że KO działa na zasadach mafijnych, przekonaliśmy się również po wyborach, gdy PiS łowiło senatorów PO, aby przeciągnąć ich na swoją stronę. – Człowiek, który w tym momencie, w którym taka ważna rzecz się stała w polskiej polityce, nagle zmieni front i odejdzie od ludzi, którzy na niego głosowali, będzie obłożony anatemą do trzech pokoleń, to jest pewne. Jeżeli ktoś ma odwagę taką, żeby zaryzykować swoje życie, swoich dzieci i wnuków, to proszę bardzo. Ja takiego człowieka wśród ludzi wybranych przeciwko dzisiejszej władzy nie znam – powiedział senator Jerzy Fedorowicz.

Język opozycji się widocznie zaostrza, a ostatnio Władysław Frasyniuk wprost rzucił na manifestacjach dotyczących obrony sądów hasło: „Jeb…ć pisiora i się nie bać”. Jego wypowiedź to prognostyk na przyszłość. W 2020 r. opozycja nie będzie chciała wyjść poza formułę totalności, co sprawia, że będzie równie śmiesznie jak w kończącym się 2019 r.



Autor: Jacek Liziniewicz