Jakie lody kręci Moskwa z Paryżem?

KORESPONDENCJA ZNAD SEKWANY \ Atak Putina na Polskę może być oczyszczaniem pola dla wizji Europy Macrona

numer 2525 - 08.01.2020Publicystyka

Grzegorz Schetyna polubił na Twitterze wpis posła Platformy Obywatelskiej Roberta Tyszkiewicza: „Lata antyunijnych rządów sprawiły, że pozycja Polski w Europie jest tak słaba, że UE nie zabiera głosu ws. haniebnych oskarżeń Putina. Milczenie oznacza jedno: jesteśmy na marginesie Unii Europejskiej”. Oskarżenia II RP przez Władimira Putina o kolaborację z nazizmem i antysemityzm nie są przypadkiem. Opozycja, która widzi w zaistniałej sytuacji powód do krytykowania rządu, mocno się jednak myli. „Inni szatani są tu czynni”, i może to być element zacznie większej gry.

Media francuskie donoszą, że „Bruksela nie chce drażnić Rosji”. – Mamy kwestię Ukrainy, Syrii, teraz Libii, czyli zbyt wiele napiętych spraw z Rosją, by w tym momencie polemizować jeszcze o historii – miał mówić wysoko postawiony dyplomata unijny. Inni dyplomaci dali do zrozumienia, że milczenie unijnych notabli jest spowodowane tym, że polski rząd nie cieszy się w Brukseli sympatią. Przecież Putin nie atakuje Francji, nie atakuje Macrona, nie atakuje Niemiec, ale kraj, który „dzisiaj nie pełni ważnej roli”. Inny dyplomata miał dodać: „Formalnie Putin nie atakuje Unii”. Narracje dość podobne, ale jest i jeszcze jeden dodatkowy trop wyjaśnienia tej sprawy.

Nie ma przypadków

Oskarżenia II RP o kolaborację z nazizmem i antysemityzm nie są przypadkiem. Opozycja, która widzi w tym powód do krytykowania rządu, mocno się jednak myli. „Inni szatani są tu czynni”, i może to być element zacznie większej gry. 

Bardzo umiarkowana reakcja niektórych stolic i instytucji Unii Europejskiej na bezczelną i kłamliwą politykę historyczną Władimira Putina może jednak mieć bardziej niebezpieczny wymiar. Rosyjski prezydent nie robi takich rzeczy bez celu. Jeżeli nawet obecnie „przestrzelił”, to może za tym stać idea wielkiej rekonstrukcji całej Europy, dla której Polska jest przeszkodą. Stąd głosy z Niemiec o Warszawie i Budapeszcie jako swoistych „zakałach” UE czy wycieczki pod naszym adresem prezydenta Francji. To Emmanuel Macron jest w tej chwili politykiem, który uważa się za wizjonera i propagatora nowej Europy. Prowadzi przy tym politykę zbliżenia z Rosją i budowy Europy de Gaulle’a od Atlantyku po Ural. Atak Putina na Polskę, wiecznego „bękarta traktatu wersalskiego”, może być oczyszczaniem pola dla wizji Macrona.

Zbliżenie francusko-rosyjskie

Idea wielkiej Europy od Atlantyku po Ural kołatała się już po głowie gen. Charles’a de Gaulle’a. Sięgało po nią też kilku kolejnych prezydentów. Uwarunkowania geopolityczne i realizm robiły jednak swoje. Wygląda na to, że teraz takie pomysły odrodziły się w głowie Emmanuela Macrona, i to w formie dość niebezpiecznej. „Oczytany” prezydent powołuje nawet przykłady Piotra Wielkiego czy Katarzyny II, aby pokazać, że Rosja i Europa Zachodnia mają wspólne korzenie. „Listów z Rosji” markiza Astolphe’a de Coustina raczej chyba nie czytał...

We francuskiej wizji ważną rolę odgrywają takie fakty, jak brexit, nowa sytuacja w Stanach Zjednoczonych po wyborze Donalda Trumpa i uznanie, że może to nie być tylko sytuacja przejściowa, tzw. odradzanie się populizmów, na które lekarstwem ma być ucieczka do przodu i wreszcie powolne wyczerpywanie się dotychczasowej formuły Unii Europejskiej.

Francuski prezydent ma ambicje przemodelowania całej Europy przy pomocy Rosji i Macron jest w tych działaniach konsekwentny. O ile jego polityka wewnętrzna trafiła na duży opór społeczny, o tyle w polityce zagranicznej można mówić o pełnym poparciu niemal wszystkich grup politycznych. Dla francuskiej prawicy Rosja Putina na tle zlaicyzowanej i brnącej w otchłań promocji LGBT i innych dewiacji Europy to opoka wartości. Z nadzieją na Rosję patrzą „suwereniści” francuscy, od „narodowej” Marine Le Pen, po Philippe’a de Villiersa i polityków centroprawicy. Nakłada się na to tradycyjny antyamerykanizm i prorosyjskie historyczne sentymenty. Politycy centrum podzielają te poglądy. Obowiązują tu mrzonki de Gaulle’a o Europie od Atlantyku po Ural, które teraz znowu podnosi Macron. Wreszcie na lewicy sympatia do Rosji jest dodatkowo uzupełniona starymi ciągotami przyjaźni francusko-sowieckiej.

Do tej rusofilii Francuzów dołącza się ich niezadowolenie z obecnej formy UE. Nowa Europa z Rosją miałaby być alternatywą wobec konieczności wybierania pomiędzy hegemonią Chin lub USA.

Plan Macrona

Francuskie media o pewnym zwrocie w polityce Francji piszą już od dawna. W „Le Figaro” była korespondentka tej gazety z Moskwy, Laure Mandeville, pisała: „Macron twierdzi, że absurdem jest uważać Rosję za przeciwnika”. Jej zdaniem Macron chce „sprowadzić Rosję z powrotem do Europy, wierząc, że jej interes jest tutaj, a nie w Chinach”. Dodaje, że „Francuzi są w lepszej pozycji niż inni, aby rozpocząć dialog z wielkim rosyjskim sąsiadem, biorąc pod uwagę nasze stare i głębokie więzi”.

Jeszcze dalej idzie intuicja szefa działu zagranicznego „Valeurs Actuelles” Antoine’a Colonna, który stawia tezę, że Emmanuel Macron prowadzi przemyślane działania w kierunku całkowitej rekonstrukcji idei europejskiej



zawartość zablokowana

Autor: Bogdan Dobosz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się