fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

Pokażmy światu, co naprawdę dzieje się w Polsce

PRAWORZĄDNOŚĆ \ Wielka akcja „Gazety Polskiej” i Niezależnej.pl

numer 2555 - 12.02.2020Temat Dnia

Wczoraj ruszyła potężna akcja wysyłania do TSUE, europejskich polityków i dziennikarzy listów, w których przedstawiamy rzeczywistą sytuację w kraju. Przedsięwzięcie organizują „Gazeta Polska” i portal Niezależna.pl. To właśnie od naszych Czytelników, od Państwa zależy powodzenie akcji. Wielokrotnie przekonaliśmy się, że możemy na Państwa liczyć. Jak na demonstracji w obronie reformy sądownictwa, tak teraz stańmy razem w walce o wspólną sprawę, o niezależność polskich władz.

Już wkrótce na portalu Niezależna.pl ukażą się tłumaczenia listu na języki obce, m.in. na angielski, francuski, niemiecki i włoski, gotowe do wysłania do eurodeputowanych, unijnych instytucji i zagranicznych mediów. Udostępnimy Państwu także adresy mejlowe, na które będzie można wysłać pismo, oraz mechanizm ułatwiający jego udostępnianie.

Kasta? Basta!

Do udziału w akcji zapraszamy wszystkich, którym leży na sercu dobro ojczyzny. Zachęcamy do publikowania informacji o przedsięwzięciu na portalach społecznościowych, w mejlach, SMS-ach. Stańmy razem, ponad podziałami w obronie demokratycznie wybranej władzy w kraju! Ochrońmy reformy, które położą kres bezkarności sędziów!

W liście, który wraz z Państwem będziemy wysyłali do zagranicznych polityków i prasy, argumentujemy, dlaczego reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości są konieczne. To m.in. opieszałość, skorumpowanie i niewydolność obecnych sądów.

„Dwukrotne bezwarunkowe zwycięstwo obecnej partii rządzącej wynikało między innymi z obietnicy zreformowania obecnego, niewydolnego i skorumpowanego systemu wymiaru sprawiedliwości. Bardzo wielu Polaków nie brało udziału w wyborach właśnie dlatego, że sądy, które na co dzień są dla zwykłych obywateli najważniejszymi reprezentantami polskiego państwa, od czasów komunizmu nie uległy żadnym zmianom” – można przeczytać w naszym liście. Jednak jedną z najważniejszych wad polskiego wymiaru sprawiedliwości, o których piszemy, jest obecność w jego strukturach byłych działaczy komunistycznych.

„Cierpimy z powodu ostatniego reliktu systemu komunistycznego, jakim jest wymiar sprawiedliwości. W Sądzie Najwyższym znajdują się osoby umieszczone tam jeszcze przez komunistycznym reżim. Jedną z najważniejszych osób w tej instytucji jest oficer delegowany przez wojskowe służby w czasie gdy były podległe Moskwie” – argumentujemy w piśmie do europejskich polityków i dziennikarzy.

Cała treść listu jest dostępna na stronie www.niezalezna.pl/310280-chcemy-sprawiedliwych-sadow-wielka-akcja-niezaleznapl-i-gazety-polskiej-tekst-petycji.

Odkłamujemy rzeczywistość

Do rozsyłania pisma do europejskich instytucji, polityków i mediów zachęcają nasi działacze z klubów „Gazety Polskiej”.

– Narracja o stanie sądownictwa w Polsce prezentowana w Parlamencie Europejskim jest fałszywa, niezgodna z rzeczywistością. Życie w Polsce toczy się na zasadach demokratycznych, nie ma żadnego autorytaryzmu ani łamania praw człowieka. Sobotnia demonstracja przed Trybunałem Konstytucyjnym odbiła się bardzo szerokim echem w świecie, komentowano ją w prasie wielu krajów, pokazała, że na ulicach w Polsce demonstrują nie tylko przeciwnicy reformy, ale ogromna liczba ludzi opowiada się za kontynuowaniem reform i żąda od rządzących, aby ją dokończyli. Dlatego ważne jest obecnie, aby obywatele pisali listy i wyjaśniali, że przekazywane przez opozycję informacje o sytuacji w Polsce są po prostu fałszywe. Listy mają na celu zapoznanie parlamentarzystów i polityków europejskich z opinią obywateli polskich popierających reformę. Trzeba powiedzieć ludziom na Zachodzie, że dotychczasowy wymiar sprawiedliwości skrzywdził już wielu zwykłych ludzi. Podejrzewam, że listy wyśle kilkaset tysięcy osób. Naszą sobotnią demonstrację obserwowało na różnych forach społecznościowych ok. 200 tys. internautów. Dlatego spodziewam się podobnej reakcji – mówi w rozmowie z „Codzienną” Adam Borowski, szef warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”.

– W czasie sobotniej demonstracji – a informacje o niej były na wszystkich kontynentach – zamanifestowaliśmy w kraju, że popieramy reformę sądownictwa wprowadzaną przez rząd, a teraz przystępujemy do informowania o tym polityków oraz inne osoby publiczne w Europie i w świecie, aby wiedzieli, jak ogromnym poparciem cieszy się ta reforma. Polacy są za. Chcą, aby zdegenerowana kasta sądownicza została odsunięta od sprawowania władzy w sądownictwie. Nie jesteśmy przeciwko komukolwiek, tylko chcemy autentycznej reformy, bo ona się Polsce należy. Polacy potrafią się zmobilizować. Przypomnę, że w 2010 r. w ciągu dwóch tygodni zebraliśmy kilkadziesiąt tysięcy podpisów do Kongresu USA – i to osobiście, a nie poprzez internet – w celu powołania międzynarodowej komisji do zbadania przyczyn tragedii smoleńskiej. Sądzę, że obecnie będzie podobna mobilizacja – podaje z kolei „Codziennej” Ryszard Kapuściński, prezes klubów „Gazety Polskiej” w Krakowie.

Nie dajmy sobie wejść na głowę

O wadze akcji środowisk „Gazety Polskiej” mówi również redaktor naczelny Tomasz Sakiewicz.

– Dzisiaj ważne jest poparcie dla reformy sądownictwa także z zagranicy. Próbuje się przestraszyć Polaków rzekomymi sankcjami i problemami w UE, które mają się pojawić w związku z wdrażaną reformą sądownictwa. Dezinformuje się przy okazji opinię publiczną za granicą na temat sądownictwa w Polsce. Postanowiliśmy po raz kolejny rozpocząć akcję informacyjną o potrzebie reformy. Na portalu Niezależna.pl zamieścimy list i adresy, pod które można go wysyłać i informować polityków europejskich i innych przedstawicieli UE, dziennikarzy, osoby publiczne, o tym, po co jest ta reforma i jak wielkie ma ona poparcie w Polsce – oświadcza Sakiewicz.

Z kolei Beata Dróżdż, współorganizatorka sobotniej manifestacji przed Trybunałem Konstytucyjnym, mówi „Codziennej”: – Ludzie pytali w czasie manifestacji poparcia dla reformy, jak i po niej, jakie kroki zamierzamy dalej podejmować, aby nie pozwolić UE lub opozycji wejść na głowę i mówić ich językiem w sprawach polskiego wymiaru sprawiedliwości. Padały różne propozycje, m.in. wyjazdu do TSUE, jednak podjęliśmy decyzję o napisaniu listu, przetłumaczeniu go na kilka języków i rozesłaniu do decydentów w UE. Myślę, że ta propozycja spotka się z dużym zainteresowaniem – podsumowuje Dróżdż.

 



Autor: Paweł Tunia, Maria Kobylińska