Powrót z hokejowego niebytu

HOKEJ NA LODZIE \ Aron Chmielewski zdradza, w jaki sposób reprezentacji Polski udało się sprawić sensację w Nur-Sułtanie

numer 2555 - 12.02.2020Sport

Już dawno w polskim sporcie nie było takiej sensacji jak ta, którą na turnieju w Nur-Sułtanie sprawili nasi hokeiści. Polska w meczu decydującym o zajęciu pierwszego miejsca pokonała gospodarzy imprezy Kazachstan 3:2. – Każdy robił swoje, jeden walczył za drugiego. Gdy ktoś pełnił błąd, to inny starał się to naprawić – relacjonuje turniej najlepszy polski hokeista Aron Chmielewski.

Odkąd rozpadły się Związek Sowiecki i Czechosłowacja, reprezentacja Polski w hokeju spadła na margines światowych rozgrywek. Na początku lat 90. powstały nowe państwa z większymi od nas tradycjami hokejowymi i dla Biało-Czerwonych zaczęło brakować miejsca w elicie. Po raz ostatni graliśmy w niej 18 lat temu. Na mistrzostwach świata w Szwecji przegraliśmy jednak trzy mecze – z Finlandią, Ukrainą i Słowacją – i odpadliśmy z turnieju. Na igrzyskach olimpijskich nie było nas jeszcze dłużej, bo od turnieju w Albertville w 1992 r., na którym zajęliśmy 11. miejsce.

Mniej więcej od tej pory nasza reprezentacja nie gra ze światową czołówką. Z Czechami ostatnio graliśmy towarzysko w 2001 r., z Kanadą też sparingowo w 1998 r., a ze Słowacją towarzysko w 2004 r. Z Rosją nie graliśmy nigdy od upadku ZSRS. Z USA i Szwecją ani razu od Albertville.

Kazachowie chcieli wygrać za wszelką cenę

Kazachstan był jednym z tych postsowieckich zespołów, które zepchnęły nas w hokejowy niebyt. Przegraliśmy z nim 10 poprzednich spotkań – ostatnie zwycięstwo odnieśliśmy w 2007 r. W tym czasie Kazachowie niemal rok po roku grali w elicie i z niej spadali, mieli więc więcej okazji do kontaktów ze światową czołówką niż my.

Jednak w stolicy Kazachstanu Biało-Czerwoni sprawili tym razem sensację. Pokonali 8:0 Holandię, 6:1 Ukrainę, a w decydującym meczu gospodarzy 3:2. W reprezentacji Kazachstanu grało 18 zawodników (z czego sześciu to naturalizowani gracze ze Szwecji i z Kanady) występujących na co dzień w drużynie Barys Nur-Sułtan, która zajmuje trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej ligi KHL.

– Wiedzieliśmy, że ten trzeci mecz będzie najważniejszy i przesądzi o awansie – przyznał napastnik reprezentacji Polski Aron Chmielewski. – Było ciężko, bo Kazachowie grali u siebie, mieli wsparcie kibiców. Chcieli wygrać za wszelką cenę i to było dla nich pewnym problemem, bo ciążyła na nich ogromna presja. Może z tego powodu nie wykorzystali kilku stuprocentowych okazji bramkowych. My robiliśmy swoje, chcieliśmy sprawić niespodziankę i się udało. Zablokowaliśmy dużo strzałów, graliśmy z poświęceniem. To zadecydowało o naszym zwycięstwie – dodał Chmielewski.

Zagrać z sercem i wolą walki

W meczu z Kazachstanem Polacy objęli w 31



zawartość zablokowana

Autor: Artur Szczepanik


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się