Obrazy bohaterstwa i poświęcenia

Sylwetka \ Rok hetmana Stanisława Żółkiewskiego

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej na mocy uchwały ustanowił rok 2020 Rokiem Hetmana Wielkiego Koronnego Stanisława Żółkiewskiego. W uzasadnieniu czytamy m.in.: „Uznając wielkie zasługi Stanisława Żółkiewskiego, twórcy wiktorii kłuszyńskiej i zdobywcy Moskwy, wytrwałego obrońcy Ojczyzny, za którą oddał swe życie, ustanawia rok 2020, w 400-lecie Jego śmierci, Rokiem Hetmana Stanisława Żółkiewskiego”.
Zaginiona akwarela
i rysunek piórkiem
Akwarela zatytułowana „Stanisław Żółkiewski, hetman wielki koronny” namalowana przez Juliusza Kossaka (1824–1899), seniora głośnego malarskiego rodu, znana jest tylko z czarno-białej reprodukcji w książce Stanisława Witkiewicza „Juliusz Kossak” (wyd. 1912 r.). Akwarela przedstawiała konny portret hetmana Żółkiewskiego na tle wyłaniających się oddziałów polskiej husarii. Na podstawie tej ilustracji w roku 1915 związany z Legionami krakowski malarz Marian Jankowski namalował barwną jej replikę, która weszła do powszechnego obiegu. Trzeba przyznać, że Jankowski musiał nieźle znać warsztat malarski Juliusza Kossaka, gdyż udało mu się subtelnymi zestawieniami barwnymi uchwycić klimat mistrzowskich akwarelowych prac tego malarza. Również charakterystyczna kreska rysunku Kossaka, którą artysta budował końskie sylwety, została na akwareli Jankowskiego dość wiernie powtórzona. Akwarela Kossaka nawiązywała do tradycji konnych portretów wielkich osobistości, kiedy jednak dawni portreciści główną uwagę kierowali na osobę portretowaną, Kossak równorzędnie traktował postać ludzką, jak i wyśmienicie uchwyconą, dynamiczną sylwetę konia.
W zbiorach Muzeum Wojska Polskiego przechowywany jest natomiast sepiowy rysunek piórkiem Juliusza Kossaka z roku 1862 zatytułowany „Żółkiewski pod Cecorą”. Tu też obok stojących postaci polskich rycerzy, na tym samym planie widzimy sylwetę konia, którego podprowadzono, by Żółkiewski próbował ratować swoje życie po przegranej bitwie pod Cecorą. Jak wiemy z historycznych przekazów, hetman wzgardził ucieczką i poległ w ostatnim boju.
Roztropny wódz, dzielny rycerz
Dzisiejsi wojenni stratedzy z pewnością ze zrozumieniem przyjęliby słowa rozkazu hetmana Żółkiewskiego skierowane w czasie wyprawy moskiewskiej do idącego w przedniej straży Lwa Sapiehy: „Życzyłbych i tego jako z największą pilnością przestrzegać, żebyśmy się ludziom moskiewskim jako najludszej (najbardziej ludzko) stawili. Siłaby to mogło i przedsięwziętemu staraniu, i naszym pracom w służbie króla być pożyteczno. Pretekstem dostarczania żywności siła, nie wątpię tem, committuntur flagitia (popełnia się haniebne czyny). Ile jednak możności, mamy temu zabiegać. By wiedzieć, że kto nad zabór co uczynił, męczył, zabił, spalił cerkiew, zgwałcił, by mi był rodzony brat, nie przepuściłbym mu...”. Dowodziły one mądrości ówczesnego polskiego wodza, mądrości, której w wiekach późniejszych zabrakło innym cesarzom i kanclerzom.
Stanisław Żółkiewski (1547–1620) wojennej sztuki uczył się przy boku swego krewnego kanclerza Jana Zamoyskiego. Już wcześnie dał się poznać jako bardzo rozsądny wódz, ale również jako rycerz ogromnej odwagi. W bitwie z wojskami arcyksięcia Maksymiliana III pod Byczyną (1588 r.) przyszły hetman osobiście zdobył ogromną, żółtą z czarnym orłem chorągiew Habsburgów. Tłumił później kozackie bunty, starając się zawsze unikać niepotrzebnego rozlewu krwi zarówno żołnierzy swoich, jak i buntowników. W sporach krajowych Żółkiewski stawał lojalnie po stronie władzy królewskiej, mimo iż miewał swoje zdanie w wielu istotnych sprawach państwowych i wojennych.
Będąc już w podeszłym wieku, Żółkiewski bez entuzjazmu objął dowództwo nad wyprawą moskiewską planowaną przez króla Zygmunta III Wazę. Wojska królewskie oblegały Smoleńsk, gdy w tym czasie Żółkiewski odniósł spektakularne zwycięstwo w bitwie pod Kłuszynem (1610 r.). Dowodzone przez Żółkiewskiego wojsko polskie rozgromiło czterokrotnie liczniejsze połączone siły moskiewsko-szwedzkie, zdobywając bogate tabory i otwierając drogę do Moskwy. Bitwa pod Cecorą (Mołdawia, 1620 r.), w której źle przygotowane polskie oddziały poniosły klęskę w starciu z liczniejszymi wojskami tureckimi, przyniosła też śmierć bohaterskiemu hetmanowi.
Sceny batalistyczne
W zbiorach Muzeum Polskiego w Rapperswilu (Szwajcaria) znajduje się miniatura autorstwa Wincentego de Lesseura (1745–1813), wychowanka malarza Marcella Bacciarellego w Warszawie, przedstawiająca wizerunek hetmana Stanisława Żółkiewskiego. Lesseur, który specjalizował się w malowanych akwarelą i gwaszem miniaturach ukazujących monarchów i piękne damy dworu, tu akurat przedstawił wizerunek skromnego szlachcica, o zamyślonej, szczupłej twarzy i obwisłych wąsach. W późniejszych obrazach przedstawiających czy to portret Żółkiewskiego, czy też jego postać w scenach bitewnych, nie widać nawiązywania do szczerego wizerunku pędzla Lesseura. Najczęściej malowano sceny bitwy pod Cecorą, kiedy to dostojny, waleczny starzec w towarzystwie już zaledwie tylko dwóch żołnierzy z mieczem w dłoni, resztkami sił stawia opór osmańskim przeciwnikom.
Szeroką panoramę bitwy pod Cecorą namalował w roku 1877 batalista Witold Piwnicki (1851–1932), który ów obraz ofiarował Muzeum Narodowemu w Krakowie. Ten uczeń Jana Matejki scenę batalistyczną ujął w duchu swojego mistrza, przedstawiając dziesiątki postaci walczących w bitewnym zgiełku, z postacią hetmana Żółkiewskiego w partii środkowej obrazu. Również Walery Eljasz Radzikowski (1840–1905), bardzo popularny malarz scen historycznych, w mistycznie rozjaśnionej scenie ukazał ostatnie chwile hetmana Żółkiewskiego w bitwie pod Cecorą. Jak widać malarze portretujący hetmana Stanisława Żółkiewskiego skupili się głównie na żołnierskiej, bohaterskiej postawie hetmana, gubiąc trochę jego osobowość jako stratega, pisarza, ciekawego autora wojskowych doktryn.
 

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl