​Aleppo w rękach Al-Asada

BLISKI WSCHÓD \ Amerykański prezydent wezwał Rosję do zakończenia wspierania okrucieństw popełnianych przez reżim syryjskiego dyktatora Baszara al-Asada. Tymczasem wojska podległe Damaszkowi zajęły większość prowincji Aleppo i kontynuują podbój Idlibu.
Podczas telefonicznej rozmowy z tureckim prezydentem Recepem Tayyipem Erdoğanem Donald Trump wyraził swoje zaniepokojenie informacjami dotyczącymi walk w syryjskiej prowincji Idlib.
Od grudnia ub.r. wojska syryjskie wspierane przez rosyjskie lotnictwo prowadzą ofensywę w celu przejęcia kontroli nad tym ostatnim bastionem rebeliantów w Idlibie, z których część wspierana jest przez Turcję, a część stanowią dżihadyści. Ankara dąży do tego, by rejon ten stanowił strefę buforową kontrolowaną przez swoje siły, w której nie będą operować jednostki kurdyjskie uważane przez niego za terrorystyczne.
Pomimo apeli Turcji o zakończenie ofensywy, podczas których dochodzi do starć syryjsko-tureckich, ani Damaszek, ani Moskwa nie godzą się na to. Stoją one na stanowisku, że zwalczają jedynie terrorystów.
Jak czytamy w oświadczeniu Białego Domu, podczas rozmowy telefonicznej z Erdoğanem Trump skrytykował Rosję za popieranie „okrucieństw reżimu Asada”. W wyniku zbrodniczych działań wymierzonych w ludność cywilną, za co odpowiedzialność spada również na lotnictwo rosyjskie, z prowincji uciekło w ostatnim czasie ponad 800 tys. ludzi.
Siły rządowe odnoszą sukcesy również w prowincji Aleppo, gdzie, jak podały w niedzielę syryjskie media państwowe, siły reżimu odbiły większość terytorium. Udział w ofensywie brało również lotnictwo rosyjskie, które umożliwiło zajęcie m.in. miast Anadan i Haritan. Rebelianci zostali wyparci do pobliskiej prowincji Idlib.
Prezydent Al-Asad w przemówieniu telewizyjnym zapowiedział, że jego wojska zrobią wszystko, by zająć całe terytorium kraju. To zaś oznacza, że apele o rozejm i dyplomatyczne próby Turcji najprawdopodobniej pozostaną bez odpowiedzi.
W trwającej 9 lat wojnie domowej w Syrii zginęło ponad 380 tys. osób, w tym 115 tys. cywilów. Miliony osób uciekły z kraju, wiele z nich znajduje się w obozach w Turcji albo przedostało się do Europy. Władze w Ankarze deklarują, że nie są w stanie przyjmować większej liczby uciekinierów i domagają się większych środków od UE. Wykorzystują też ich dramat do szantażowania Europy przepuszczeniem ich przez swoje granice.
W Syrii zaś swoje wpływy wciąż umacnia Rosja, która traktuje ją jako swoją bazę w regionie, a sam konflikt jako możliwość testowania nowoczesnego uzbrojenia.
 
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze